Wypadek w Kamieniu Pomorskim poruszył opinię publiczną i wzbudził wzmożenie pośród naszych polityków. Pijany kierowca zabił sześć osób. To fakt i tragedia.
Ponieważ to feralne wydarzenie miało miejsce 1 stycznia, więc w okresie świątecznym - z braku lepszych - stało się jednym z najważniejszych newsów, dla mediów. A to spowodowało też wyścig różnych polityków, którzy chcieliby na wspomnianym nieszczęściu wykazać się w tym, kto wymyśli większe restrykcje dla pijaków za kółkiem. Ale przecież prowadzenie w Polsce samochodu po pijaku, to rzecz częsta i wcale nie tak mocno potępiana, jak powinno mieć to miejsce, mimo, iż każdy prowadzący pod wpływem... to potencjalny morderca lub samobójca.
Pośród tych, który siadali po spożyciu alkoholu za kółkiem były i są osoby publiczne, w tym też politycy. Są księża, a także ludzie związani z wymiarem sprawiedliwości. Sa też ludzie kultury, podziwiani i lubiani, więc z racji tego patrzy się na nich z pewną dozą wyrozumiałości, nawet pośród sędziów, bo jak inaczej tłumaczyć np. wyrok dla naszego laureata Oscara /za film animowany/, który za jazdę pod wpływem alkoholu /1,4 promila w wydychanym powietrzu/ dostał 8 m-cy, w zawieszeniu na dwa lata oraz utratę prawa jazdy, również na dwa lata. Albo sprawa aktora znanego, jako "dr Lubicz", który spowodował wypadek, zwiał, a po zatrzymaniu stwierdzono u niego 2,5 promila. Wyrok: 1 rok pozbawienia wolności, w zawieszeniu na 3 lata, zakaz prowadzenia pojazdów przez okres dwóch lat. Jednak fakt, ci dwaj przynajmniej nikogo nie zabili, ale przecież mogli, a specjalnego potępienia nie było słychać.
Pan Premier stwierdził, że nie będzie ścigać się z przedstawicielami opozycji na pomysły, zaostrzające kary dla wsiadających za kierownicę po wypiciu alkoholu. I słusznie, bo w jego wypadku najlepszym co można uczynić, to spotkać się z prokuratorem generalnym, jak i ministrem sprawiedliwości, aby wspólnie przedyskutować, co zrobić, aby podlegli im urzędnicy państwowi wreszcie zaczęli wykorzystywać narzędzia, które daje im istniejące w Polsce prawo. A ono daje możliwość surowego karania, tyle, że wydający wyroki są często zbyt liberalni dla pijących kierowców, w porównaniu do tego, co stosują ich odpowiednicy w innych krajach. Bo, czy adekwatnym do czynu był np. wyrok czterech lat pozbawienia wolności /groziło 12 lat/, który został wydany wobec znanej mi osoby, za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym /pasażer/, gdy jechała pijana /2 promile/?
Reasumując, dobrze byłoby, aby skończyła się pobłażliwość naszego społeczeństwa dla pijanych kierowców oraz aby aparat sprawiedliwości zaczął stosować odstraszający próg kar, przewidziany w polskim prawie.
Inne tematy w dziale Polityka