Znów odgrzebywany jest temat domniemanego więzienia w Starych Kiejkutach, stworzonego przez służby amerykańskie, za polską zgodą. Teraz niejaki Adam Goldman dał w tej sprawie głos, na łamach "Washington Post". Nie przedstawia żadnych dokumentów na poparcie swoich rewelacji, a jedynie relacje znalezione na "wycieraczce". Najnowsza, to taka, że za swą uprzejmość strona polska wzięła 15 mln dolarów /w kartonach/, dla polskiego wywiadu.
Ciekawe jest to, że w Stanach chcą rozliczać Polskę z - podobno - udostępnienia Amerykanom willi, gdzie mieli być torturowani terroryści... przez Amerykanów. Jakoś nie ruszył ich obraz własnego prezydenta, gdy ten - wraz ze swoimi ludźmi - obserwował dorwanie i załatwienie - przez dzielnych amerykańskich "chłopców" - terrorysty Bin Ladena.
Polska poszła daleko w sojusz z USA i daliśmy się wmanewrować w działania wojenne w Iraku i w Afganistanie. A przy tym, to domniemane więzienie - na polskiej ziemi - to pikuś. Zresztą nasi rządzący z kolejnych ekip, byli bardzo długo pod bezkrytycznym urokiem nowego wielkiego brata, a na hasełko tarcza rakietowa, niektórzy wręcz tracili rozsądek. Teraz jest trochę normalniej, i dobrze.
Dobrze też, że nasi politycy nie reagują nerwowo na oskarżenia budowane wobec Polski. Niechlubnym wyjątkiem jest tu tylko - obecnie - senator z klubu parlamentarnego PO, Józef Pinior, który nie zachowuje powściągliwości, lecz oskarża... Zadziwiające, bo przecież był przez lata związany z lewicą i z jej list kandydował oraz piastował różne funkcje, a dziś jedzie po niej, jak po burej... Może chodzi o wybory do PE?
A wracając do publikacji "Washington Post", to ma być ona podobno włączona do akt sprawy prowadzonej przez amerykańskich śledczych, w temacie: amerykańskie więzienia i dokonywanie tam tortur, poza granicami USA. Kabaretowa hipokryzja. A nas / i prawdopodobnie Włochów oraz Rumunów/ chcą uczyć praworządności i przyzwoitości.
Inne tematy w dziale Polityka