Film pt. "Sierpień w hrabstwie Osage" wyreżyserował John Wells, wg scenariusza - autora sztuki teatralnej pod tym samym tytułem - Tracy Lettsa. Opowiada o relacjach skłóconej rodzinny.
Mamy ojca o imieniu Beverly /gra go Sam Shepard/, który zatrudnia opiekunkę dla swej chorej na raka żony, Violet /Meryl Streep/, po czym - posiłkując się sentencją T.S. Eliota "Życie jest bardzo długie" - ... znika. Następnie do domu wymienionej pary napływa rodzina, w tym ich trzy córki : Barbara /Julia Roberts/, Ivy /Julianne Nicholson/, Karen /Juliette Lewis/. I się zaczyna kotłowanina. Są pretensje, złośliwowści, sentymenty itd.
Prawdziwy koncert gry aktorskiej dają Meryl Streep i Julia Roberts.
Prócz wspomnianych już aktorów występują m.in.: Ewan McGregor, Margo Martindale, Chris Cooper, Abigail Breslin, Dermot Mulroney, Benedict Cumberbatch, i wszyscy oni tworzą ciekawe "typy i typki", osobowościowe. Stanowią też zgraną, jakby rzeczywiście rodzinną - prawdziwą - grupę. Może przez to, że ekipa realizująca film zakupiła dom, gdzieś w Oklahomie, w którym aktorzy mieszkali, spożywali wspólne posiłki itd., co pewnie pomogło w integracji.
Autorem zdjęć filmowych jest Adriano Goldman. Są różnorodne, bo kręcone w domu, na ganku czy w szerszym plenerze podczas jazdy samochodem.
Muzyką zajął się natomiast Argentyńczyk, Gustavo Santaolalla i pięknie spełnia ona swoją rolę tła, dla akcji. Wykorzystano też utwory znane z wykonań innych artystów, jak choćby Erica Claptona /"Lay down Sally"/, co mnie szczególnie ucieszyło.
Świetny film, warto zobaczyć.
Inne tematy w dziale Kultura