Od dłuższego czasu nie ma dnia, bez permanentnej wojny o granicę wolności słowa i miejsce Kościoła w życiu społecznym. Pseudo-sataniści, kolejne listy biskupów, żenujące wyroki sądu nazywającego kpinę z krzyża i Biblii "ekspresją artystyczną" - w tym pławią się media - tymczasem usłyszałem w Trójce o czymś, co po prostu odebrało mi mowę. W XXI wieku, na naszych oczach 34-letni pastor Youcef Nadarkhani zostaje skazany prawomocnym wyrokiem na karę śmierci przez powieszenie za dokonanie - uwaga - "zbrodni myślowej". Według islamskiego prawa, każdy, kto po 15. roku życia zmieni wiarę, w świetle prawa uważany jest za martwego.
Pomimo protestów organizacji międzynarodowych oraz m.in. polskiego MSZ, wyrok pozostaje w mocy. Rzecznik resortu spraw zagranicznych Marcin Bosacki słusznie zauważa, że: "poszanowanie podstawowych praw człowieka gwarantowane jest zarówno przez irańską konstytucje, jak i prawo międzynarodowe, którego Iran jest stroną" - dlatego nie może być miejsca na jawne łamanie Karty Praw Człowieka, przyjętej przecież przez Iran.
Youcef Nadarkhani został skazany już wcześniej w 2009 roku, kiedy zaprotestował przeciwko obowiązkowemu nauczaniu Koranu w szkołach publicznych. Choć jak sam twierdzi nigdy nie był muzułmaninem i nie mógł dokonać apostazji, sąd dopatrzył się w jego korzeniach wyznawców islamu i zdania nie zmienił.
Po ogłoszeniu wyroku i trzykrotnej "propozycji" zmiany religii, Youcef pozostał przy chrześcijaństwie. Nie uciekał w ketman, nie próbował sztucznie wyrzec się wiary, dając przy tym niepopularne świadectwo hierarchii wartości i tego, że istnieją rzeczy od życia ważniejsze.
Po prostu nie mogę sobie wyobrazić jak na tej samej planecie są w stanie istnieć tak równoległe i sprzeczne światy. Tu Palikot pozuje na ukrzyżowanego do okładki magazynu, tam człowiek zostanie powieszony za rzekomą zmianę wyznania. Oczywiście poza nielicznymi przypadkami media milczą o tej ponurej historii. Lepiej pławić się w polskim sosie i tropić kolejne przykłady katolickich zakusów na monopol w państwie. Albo zaczniemy się rozglądać po świecie i otworzymy oczy, albo przy tej koślawej optyce zaczniemy potykać się o własne nogi.
Tutaj można podpisać petycję o uwolnienie Youcef Nadarkhaniego
http://www.petitiononline.com/IRANPET/petition.html



Komentarze
Pokaż komentarze (3)