Stało się, dzisiaj z hukiem przekroczyliśmy kolejny rubikon głupoty. Po tych wyborach chciałbym aby jak w wierszu Różewicza - ktoś na nowo nazwał rzeczy i pojęcia. Dlaczego? Bo łopatologiczny program totalnej laicyzacji i "modernizacji" Polski, który ma się dokonać rękami Janusza Palikota, nazwany zostaje czymś głębokim.
W związku z sukcesem swojego mocodawcy, guru politycznego marketingu Piotr Tymochowicz skłania do refleksji: "Jedni widzą wibrator, inni zadają sobie pytanie, czemu to miało służyć i co jest w głębszej warstwie przekazu". A jeszcze dalej zaskakuje myślą wnikliwą jak u Parmenidesa: "Na powierzchni Ruchu Palikota widzimy antyklerykalizm, a na drugiej nie walkę z Kościołem, bo to nonsens. Jednym z atrybutów wolnego państwa jest to, że mamy prawo wierzyć w to, co chcemy. Rozdział nastąpi dla dobra samego Kościoła, wyprowadzenie religii ze szkół sie uda, i to jest działanie dla dobra Kościoła".
Tak oto Palikot jawi się jako mąż opatrznościowy, który wyprowadza biedny, zapatrzony w kler naród, z "oparów średniowiecznej mgły" w sen o kraju wolnym, który jak w skeczu Manna i Materny, "będzie jeszcze wolniejszy".
Teraz mamy jasność, Ruch Palikota działa nie tylko jako forpoczta naiwnego liberalizmu, ale również jako prawdziwy (ale niechciany) przyjaciel Kościoła. Dlaczego nikt na to nie wpadł wcześniej? Nie, zaraz, Tymochowicz myli się twierdząc, że pierwszy raz od tysiąca lat Polska ma szansę na świecką rewolucję. Ona już była! Już spieszono z pomocą Kościołowi usuwając dla jego dobra religię ze szkół i krzyże z klas. To zasłużeni Jakub Berman, Julia Brystygierowa, to nieodżałowanej pamięci Bolesław Bierut i Panie świeć nad jego duszą Władysław Gomułka pocili się, aby w latach 40. i 50. rozrzedzać opary średniowiecznej mgły.
Palikot nie rozpoczyna rewolucji, ale ją kontynuuje. Przejmuje pałeczkę od niestrudzonego miłośnika Prawdy - Jerzego Urbana - aby dalej i śmielej realizować sen o państwie, w którym każdy będzie mógł ukrzyżować konstytucję w ramach pogodnego happeningu i podrzeć Biblię w akcie ekspresji artystycznej.
Myli się ten, kto krzyknie: "chamstwo!". Skończyły się czasy nazywania rzeczy po imieniu. Teraz widzimy głębiej i sięgamy tam, gdzie umysł nie sięga!



Komentarze
Pokaż komentarze (8)