Trochę mi żal minister Muchy. To w sumie niegłupia kobieta. Tam gdzie dziennikarze wymieniają złośliwe uśmieszki, ona widzi potencjał do rozwoju. Pomaga trzeciej lidze hokeja, ujawnia kulisy Superpucharu, daje szanse ludziom spoza środowiska. Jak mało który minister, wprowadza nowe świeckie tradycje. Do historii przejdzie procedura otwarcia stadionu zdrowym marszobiegiem, zamiast meczu podwyższonego ryzyka. W doborze pracowników nie stosuje klucza partyjnego, u niej liczy się potencjał i błysk w oku. Młoda, niebrzydka i sympatyczna, miała burzyć stereotyp kobiet, które nie znają się na sporcie.
Zaufajmy jej, dajmy trochę czasu. Minister Mucha na bieżąco śledzi niezadowolenie opinii publicznej i wyciąga wnioski. Jak przyznaje na antenie radia TOK FM: „Trzeba umiejętnie rozdzielać krytykę, która ma podstawy od tej, która jest ruchem stada. Rozgraniczenie tego wymaga wiele mądrości”. Ja wierzę, że premier Tusk wie, kogo wybrał i minister Mucha znajdzie w sobie pokłady wymaganej mądrości. Pierwsze sygnały już są – po wprowadzeniu pionierskiej w prawie międzynarodowym procedury „wstrzymania ratyfikacji”, mamy kolejną odważną decyzję. Świadoma niejasności wokół odprawy byłego szefa Narodowego Centrum Sportu, minister Mucha poleciła „wstrzymanie wypłaty”. Jedynie cynicy i członkowie opozycji dodają, że w przypadku, tak zerwania kontraktu, jak i wypłacenia premii, pieniądze będą identyczne.
Idąc również śladami swojego szefa, (który znany jest ze sprawdzania dokumentów po ich podpisaniu) minister uspokaja: „Kontrakty w tej chwili są bardzo dokładnie sprawdzane przez prawników, zostały wysłane przeze mnie do Prokuratorii Generalnej i zamierzam je przekazać do analizy do przynajmniej dwóch kancelarii prawnych”. Pani Joanno, odwagi! Jeśli interes narodowy karze, to i do pięciu kancelarii trzeba wysłać!
Na koniec chciałbym również wyrazić nadzieję, że rzesze internautów i redaktorów nie poczują krwi zranionej łani i nie rzucą się na żer tym ruchem stada. Albo watahy.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)