Dzień zaczyna się ekscytacją. Tomasza Lisa rzecz jasna. Oto rusza dawno wyczekiwany polski Huffington Post, który ma nie być „ani prawicowy, ani lewicowy”. Czas pokaże na ile wystarczy entuzjazmu i zapału do blogowania, jak długo przetrwa lansowany głośno pluralizm. Natemat.pl w zamierzeniu ma poluźnić zastane układy. Głośne transfery już są, na starcie Palikot „lisim skokiem” z Onetu wynosi się do konkurencji. Cóż, nowe kusi. Takie prawo wszystkiego co świeże. Jestem ciekaw w co zamieni się strona, w której zgodnie z zapowiedzią Lis będzie tylko „narratorem” i będzie unikał „glanowania kijami baseballowymi” (cytaty z konferencji).
W kwestiach technicznych, na samym starcie wiele rozwiązań kłuje w oczy. Po pierwsze, strona jest za długa, blogerzy poukładani są alfabetycznie – bez ładu i składu. Nie wiem też jak ma wyglądać „kontent reklamowy”, który nie razi czytelnika, na czym mają polegać artykuły sponsorowane. Kto to będzie czytał? W jakiś sposób rozwiązane takie lepsze jest od obśmiewanych animacji? Wszędzie czuć jeszcze chaos tworzenia, w zakładce wydarzenia obok Obamy śpiewającego „Sweet Home Chicago”, news o odszkodowaniu za zamkniętą toaletę i początku Wielkiego Postu.
Lista autorów, ciekawa. Z prawicy ma być np. Kempa, ale już lewice reprezentuje Palikot, Nergal, Bartoś, Kwaśniewski, Wojewódzki, Olejniczak i Miller. Szkoda, że Urbana nikt nie zaprosił, byłaby równowaga. Nie rozumiem też zapowiedzi redaktora naczelnego, że blogowanie w natemat.pl ma być łatwe i pozbawione cech filozoficznych elaboratów. Jako przykład podaje on kilkuzdaniowe wpisy ze smartfonów. Jeśli to ma być standard, do którego powinna zmierzać blogosfera-w-biegu, to może warto ograniczyć długość wypowiedzi do 140 znaków? „Nic to”, jak mawiał Pan Wołodyjowski. Trzeba dać kredyt zaufania i czekać na owoce. W końcu „miliony Polaków chcą żyć w fajnym kraju”, więc to musi się udać.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)