Marcin Łukasz Makowski Marcin Łukasz Makowski
499
BLOG

Młot na abpa Michalika, czyli Środa w obronie postmodernizmu

Marcin Łukasz Makowski Marcin Łukasz Makowski Polityka Obserwuj notkę 15

Biedna Pani profesor Środa. Ledwo skończyła uświadamiać ciemnym masom szkodliwość ciąży i pożytki płynące z aborcji, znowu ma ręce pełne roboty. A że każda historia lubi się powtarzać, kolejny raz wszystkiemu winien Kościół - enfant terrible polskiej modernizacji.

Najpierw ma on czelność upominać się o zwrot zagrabionego przez władze komunistyczne majątku, a teraz słowami abpa Michalika potępia liberalizm, postmodernizm i masonerię. Oj trafił przemyski hierarcha w czuły punkt. Magdalena Środa, znana jako „etyk”, ale przecież z wykształcenia „filozof”, poczuła się osobiście dotknięta nierzetelnością metodologiczną arcybiskupa. Ma on bowiem czelność definiować pojęcia i wkraczać na grunt świeckiej z ducha filozofii. Błąd Michalika polega na tym, że jak twierdzi „nowa globalna kultura wyrasta z postmodernizmu, który promuje relatywizm moralny, aborcję, małżeństwa jednopłciowe, homoseksualizm".

 

Urażona i dotknięta profesor replikuje w obronie postmodernizmu:

Jak ja na swoich stronach internetowych napisałabym, że Ewangelie promują wolną miłość, to z całą pewnością, jak Doda, zostałabym oskarżona o obrazę uczuć religijnych oraz – i słusznie – o kompletną ignorancję. Jak biskup Michalik na swoich stronach internetowych i w sferze publicznej obnaża swoją ignorancję wobec postmodernizmu i manipuluje tym pojęciem, to nic się nie dzieje, bo to biskup. Przeciwnie, jakakolwiek krytyka hierarchy będzie traktowana jako atak zaciekłych antyklerykałów na katolicką wiarę. A tu w żadnej mierze nie o wiarę chodzi! Tylko o Rydzyka.

 

Szkoda, że w swoim krótkim felietonie na łamach „Wprost”, nie pokusiła się Pani Środa o wykazanie konkretnych przeinaczeń i zarzucanej ignorancji. O ile mi wiadomo, postmodernizm per se nie zakłada istnienia żadnych paradygmatów. W swojej istocie kwestionuje on nawet ustalenia naukowe, uznając je jako arbitralne i konwencjonalne. Zmierzając do szumnie zapowiedzianej „dekonstrukcji podmiotu”, jest on swoistym odreagowaniem po „zaborczych czasach modernizmu”.

W tej konstatacji zawarte są wszystkie traumy postmoderny – prawda w XX wieku przestała wyzwalać. Wpleciona w tryby machiny propagandowej, stała się hasłem usprawiedliwiającym totalitaryzmy.

Szukając myśli, która raz na zawsze wyzwoli Europę spod zgubnego imperatywu pogoni za prawdą, ogłoszono kres narracji historycznej, flirt z realizmem, umowność, bezgraniczną tolerancję i równorzędność punktów widzenia.

Nudne to wszystko i jałowe. Były ruchy próbujące przywrócić postmodernizmowi jego „godność”, pisał o tym Wolfgang Welsch – na próżno. Nikt nie chciał uwierzyć w bajki o racjonalności postmodernizmu, mało kto rozumiał efemerydy w rodzaju „rozumu transwersalnego”.

Nie o tym jednak ten felieton. Profesor Środa zaczęła całkiem nieźle, rzetelność naukowa to rzecz, o którą warto kruszyć kopie. Na tym polu ginie jednak ugodzona własną bronią. Żeby była jasność, arcybiskup Michalik nie jest mi ideowo bliski, jako katolik nie podzielam jego stylu, ale nie mogę się godzić na przechwałki lewicowych intelektualistów, którzy „wykazują” adwersarzowi braki, bez ich faktycznego wskazywania.

Postmodernizm to wiecznie otwarte pytanie. Jego konsekwencją jest relatywizm etyczny, a jeśli ktoś chce do tego dopisać zgodę na aborcję, małżeństwa jednopłciowe etc. – ma do tego prawo. Na mocy samego postmodernizmu oczywiście. Kto mu udowodni, że się myli? I na jakiej płaszczyźnie oba sprzeczne wnioski mogą być komplementarne?

 

Dla wszystkich narzekających na kondycję intelektualną polskiego Kościoła, polecam list pasterski kardynała Dziwisza z ostatniej niedzieli. Oczywiście o mądrych i wywarzonych głosach nie ma sensu dyskutować. Kto to przeczyta. 

Zapraszam na mojego bloga www.makowskimarcin.pl oraz stronę www.dziwnawojna.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Polityka