Marcin Łukasz Makowski Marcin Łukasz Makowski
9694
BLOG

Jak bardzo Lis boi się Kaczyńskiego?

Marcin Łukasz Makowski Marcin Łukasz Makowski Polityka Obserwuj notkę 56

Dzisiejszy tekst NaTemat, w którym Lis „popiera Jarosława Kaczyńskiego” jest dobitnym przykładem nawrotu dawnej, antypisowskiej retoryki. Wróg przestał być politykiem o odmiennych poglądach, aby na nowo stać się „kaczorem”. Boi się redaktor ewentualnej kandydatury Kaczyńskiego na fotel prezydenta i chwyta każdego sposobu, aby mu dopiec. Robi to złośliwie i w swoim stylu, wzywając do odejścia na emeryturę w postulowanym przez prezesa wieku 65, zamiast 67 lat. Każdy, kto pamięta słynny wywiad w „Tomasz Lis na żywo”, dostrzeże nowy etap rozpoczętej wtedy, otwartej wojny. Jeśli idzie się na wojnę, trzeba jednak mieć odwagę, aby stanąć pod własnym sztandarem. A jak dobrze wiemy, z tym bywa różnie.

 

Kto jeszcze pamięta konferencję prasową NaTemat? Kto dał się uwieść zapewnieniom o miejscu otwartym dla wszystkich? Komu przez myśl przeszło, że Lis się zmienił? Szczerze przyznaje, był moment, w którym połknąłem haczyk.

 NaTemat miało być portalem świeżym, neutralnym i rzetelny. Tomasz Lis zgodnie z zapowiedzią pełniłby rolę dyskretnego narratora, autorzy docieraliby do źródeł, blogerzy blogowali... Wszyscy dobrze wiemy, że już po kilku godzinach czar prysnął a po paru dniach pozostał tylko antypisowski smród.

 

Jasne, nie piszę o niczym nowym. Nowa jest natomiast skala obłudy, którą redaktor Lis raczy swoich czytelników. NaTemat żyje skandalem, którego miał unikać. Żywi się plotką w najgorszym, ulicznym wydaniu. Chwyta się agresji werbalnej, z której za chwile redaktor naczelny musi się tłumaczyć. W taki sposób pod pozorem tworzenia obiektywnego medium, promuje się konkretną wizję polityczną i światopoglądową, puszczając przy tym oko, że nic takiego nie ma miejsca.

 

Pal licho parówki Orlenu. Najbardziej w tym wszystkim boli autentyczny upadek rzetelnego dziennikarstwa. Ze zdjęć przedmiotów osobistych ofiar katastrofy smoleńskiej robi się szybowego, antyprawicowego newsa, aby za chwilę owe zdjęcia usunąć. W momencie ogłoszenia żałoby, wytacza się wszystkie działa przeciwko jej ewentualnej sensowności. Promuje się redaktorów, którzy swoją wiedzę o Kościele czerpią z „Faktów i Mitów” a warsztat z tabloidów. Jakby tego było mało, tłumaczy się z dwóch prawicowych blogerów, jak gdyby sam fakt ich prawicowości wywoływał konsternację u czytelników.

 

Lis miał pełne prawo stworzyć swoją tubę propagandową i z niego skorzystał. Nie ma on jednak prawa, do nazywana jej rzetelnym i bezstronnym portalem. Dziennikarz, któremu marzyło się kiedyś, że zostanie głową państwa, w tej chwili jest nikim więcej jak medialnym celebrytą z politycznymi ambicjami.  Pora zdjąć maskę i przestać być farbowanym lisem. 

Zapraszam na mojego bloga www.makowskimarcin.pl oraz stronę www.dziwnawojna.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (56)

Inne tematy w dziale Polityka