Schemat filmów (i ogólnie twórczości) katastroficznej, jest nader dobrze znany.
Jednostka, spostrzega fakt – ten fakt zagraża życiu konkretnej grupy ludzi – jednostka chce wszcząć alarm – przeciw jednostce występują miejscowe grupy interesu – jednostka początkowo przegrywa – rozwój wypadków potwierdza jednak jej rację – główny oponent albo się nawraca, albo ginie na skutek tego co przepowiedziała jednostka – ogół się bierze do roboty i wspólnymi siłami zapobiega, ogranicza (straty materialne), lub ratuje ofiary. Potem mamy happy end.
Ibsen podobnie, acz zatrzymuje swoją akcję (piszę o „Wrogu ludu”) nieco wcześniej, na etapie; konfliktu i początkowej przegranej. W żadnym wypadku nie znaczy to jeszcze że fabuła i postacie Ibsena są mniej naiwne niż fabuła i postacie przeciętnego filmu katastroficznego – bo w porównaniu do tych lepszych („Płonący wieżowiec”, czy „Trzęsienie ziemi”) to Ibsen się nie umywa.
Fakt, faktem, Ibsen dramatu katastroficznego nie pisał, ale nie pisał też dzieła wyjątkowego, odkrywczego. „Wróg ludu”, to klasyczny dramat zaangażowany. Fabuła i postacie służą ideologii, nie są prawdziwe.
Pobawmy się w zabawę z fabuła „Wroga ludu”. Dobry jest doktor, jego żona (przedziwna wolta, ale mniejsza o to), dzieci (bo głosu nie mają) i kapitan (bo ma ochotę na córkę doktora). Cała reszta jest zła, głupia i nikczemna.
Co mógł zrobić doktor? Wyemigrować, to logiczne, a następnie opublikować swój raport w jakimś piśmie ogólnokrajowym – efekt byłby piorunujący, on sam zachował dobre imię, władze uzdrowiska, zostały by zmuszone do podjęcia inwestycji,a zdrowie kuracjuszy ocalone – tymczasem wybiera on pozostanie i głoszenie swoich prawd, pośród ludzi którzy i tak na nic wpływu nie mają...co nadaje mu rys chorego z ambicji aroganta, a nie szlachetnego bojownika o dobro publiczne. Ale Ibsen nie mógł takiego rozwiązania wybrać, jemu potrzebna była quasi ofiara i cierpienie rodziny, aby uwypuklić to z czym walczył...A z czym walczył Ibsen?...z przesądami (cokolwiek by to nie znaczyło), z ciemnogrodem (także bez konkretów) a poza tym z mieszczaństwem (bogatym) i kapitalistami (wrednymi). Zapewne Ibsen nie zdawał sobie sprawy że w momencie w którym, wygra i to z czym walczy, zostanie pobite i zepchnięte na margines społeczeństwa, nastąpi...prawdziwa katastrofa! Świadomie, czy nie ale, Ibsen przyczynił się do katastrofy komunizmu, nazizmu i rozpadu społeczeństwa.
Zaiste katastrofalny pisarz.



Komentarze
Pokaż komentarze