6 obserwujących
200 notek
58k odsłon
  54   0

®óża

I znowu te noce

przyczajone przepastne otchłanne

spomiędzy których budzi się jaskier poranny


o świcie wyruszam

przed odrzwia przed wierzeje zaspane

i czekam do późna i patrzę jak róża ze snu powstaje


a niebo płynie blaskiem

i dal się rozognia

jak zwykle na przedwczas


zmyj uśmiech z twarzy

nie ciesz się chłopcze

wyją obłoków pochodnie


trwaj trupioblady jak co dnia

nikt nie nadchodzi

ni zwierz ni ptak ni owad


ni człowiek schylony jak wierzba

a tylko noc wypełza z pomroki

i staje wysmukła u bramy


znów skrzypną kulawe furty

i jak wczoraj

przygniotą nas znowu do ściany


krew płynne łuczywo

rozświetli ciemność rudymi skrami

spłynie na ziemię i zgaśnie jak sygnał


odmierzą nas w biegu

odmierzą butami

i wiatr nas powlecze jak próchna


przez jesienny listopad

od bramy do bramy

tłucze się wicher szalony kuglarz


i dudni po liściach

niby w werble blaszane

i krzyżom wyrywa ramiona


jak wstęgi wilgotne

z chwastów i z cierni przydrożnych

układa wieńce


Również bardzo stary listopadowy tekst z dna szuflady

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale