DOMOWNIK
już "od końca" trzeba czytać, słuchać...
19 obserwujących
129 notek
131k odsłon
  397   7

„Ciemna mądrość życia”. Teresa Ferenc – in memoriam

Teresa Ferenc
Teresa Ferenc
zmarła poetka. Wybitna. Mądra. Piękna...

Z żadnej podróży

nie wracam do końca

Stoję tam gdzie stałam

Mewa wciąż wyrywa

z tafli wody skrzydła

W dziobie iskrzy się ryba

Do dna jej za daleko

do nieba za blisko

Na brzegu czyjś cień słony

ociera się o własne ciało

o ludzkie zbiegowisko

Mowę mi odjęło

gaśnie jak płomyk

falą zalany

na przybrzeżnym chruście /Nie wracam z podróży, z tomu Widok na życie, 2012/*

1 sierpnia 2022, w wieku osiemdziesięciu ośmiu lat, zmarła poetka. Wybitna. Mądra. Piękna.

image

Dwa, może trzy zdjęcia znam z okładek tomów czy wyborów wierszy, tak jakby tylko te akceptowała, gdy wydawcy finalizowali pracę. Do ostatniej chwili poprawiała to, co da czytelnikowi. Szanowała go i szanowała swój wysiłek artystyczny; czyściła pole wiersza ze zbędnych słów i emocji, karczowała pole tomu z za wczesnych utworów. Za właściwy debiut uważała minipoemat Poród z 1958 roku, opublikowany we "Współczesności" (1962), a umieszczony w debiutanckim zbiorze Moje ryżowe poletko (1964; w tytule dowód autentycznego eksperymentu z l. 50.). Oto fragmenty, początkowy (Poczęcie) i końcowy:

Wdycham kwiat

i usta wynikają z jego kształtu.

Płynę czerwienią potoku,

karmię dłonie skurczone

cząstką życia we mnie.

[…]

Od krzyża do czaszki,

od ramion do ud

pies wyje.

[…]

Gdybyś chciał

ze ścian zdrapać mój głos,

starczyłoby na cały twój głód,

nasz głód /Poród; z tomu Moje ryżowe poletko, 1964)

Drastyczne zdarzenia, ale przede wszystkim - graniczne, obsesyjnie powracające obrazowanie. Niewiele tych doświadczeń. Mogą nużyć... Ten biogram** trzeba jednak czytać bardzo, bardzo uważnie. W każdej informacji zawarta jest wielka historia, a zarazem każda informacja, każda z twarzy, na które wielka historia nie zważa, uczą elementarnej pokory.

W poezji – także w fotografiach na okładkach książek, w które się wiersze wkłada - chodzi przecież nie tylko o społeczną doniosłość spraw, ale i o wiarygodność tego, kto opisuje, opowiada, oskarża, wybacza, prosi, modli się... Wiarygodność, czyli rękojmię tzw. narracji, by stała się świadectwem: „Jako dziecko widziała jak Niemcy wywlekali ludzi nocami z domów, ładowali do samochodów, wywozili na roboty i do obozów śmierci, dokonywali porannych egzekucji. Słuchała opowiadań o zbrodniach Ukraińców. 1.06.1943 Niemcy spalili jej rodzinną wieś, a mieszkańców wymordowali. 9-letnia Teresa cudem ocalała wraz z 5-letnim bratem i 2-letnią siostrą. Stała się opiekunką młodszego rodzeństwa…” To, co naprawdę się zdarzyło - naprawdę zostało zapamiętane, a następnie zostało przeniesione w teraźniejszość, by „siać” rzeczywisty, niedowolny sens:

Wiśnio wisieneczko po drodze

toczysz mi się

czerwono ścieląc

Słońce ścięte siekierą

we krwi topisz

A kiedy chcę je wyjąć

ręce mi się mienią

Z furtki prosto pod ścianę

Rozstrzelali mi ją

wiśnię wisieneczkę

Rzeki czerwone

korony ścięte

do nieba idą

Rzeki czerwone

niepokojąco

w powietrzu płyną

Przeprawiają się

na drugi brzeg

A w rzekach ciemno

słońce stracone

To w którą stronę

z tobą wisienko /Wiśnio, wisieneczko, z tomu Godność natury, 1973/


Boże uchowaj

przed wargami kwiatów które jedzą

przed krwią która wypija

przed śmiercią która się topi

przed mózgiem który się raz tylko rodzi

przed ciepłem które zżera

przed miłością która nie boli

przed rankiem który jest zawsze

przed południem które stanęło i stoi

przed leniwym wieczorem

przed ciałem które niczego nie chce

przed robakiem niegłodnym

przed drogą która się kończy

przed wirem który nie zabiera

przed gwiazdami jak gwiazdy

przed niebem jak niebo

a cielęciu ciemności

zawiąż białą plamkę na czole /Cielę ciemności, z tomu Poezje wybrane i nowe 1958-1975, 1976/

Własne wiersze poprzedziła wskazywana przez samą Ferenc lektura mistrzów i recytacja ich utworów. Ale ta poezja zaczęła się w innym jeszcze archiwum: 1 czerwca 1943 we wsi Sochy na Zamojszczyźnie. Najstarsze dziecko z fotografii ma dziewięć lat:

image

Zanim poetka nazwie to, co się zdarzyło, minie wiele lat, pojawią się kolejne sprawy, miejsca, ludzie i twarze. Gdy odbudowany zostanie dom, zostanie zasadzone drzewo i urodzi się dziecko, Pani Teresa, w pierwszej osobie, opowie o Ojcu, Matce, Dziadku, wreszcie o Babci oraz o sobie tamtej, o Teresce, o rodzeństwie, o wpatrzeniu w okienko pamięci, gdy we wsi pojawił się mężczyzna od małej historii, i o oknie wyrwanym z ram, gdy we wsi pojawiali się mężczyźni od dużej historii...

Urosłam

dzieci rodzę

a tamto do mnie szparami okien

Pod domem żołnierz

wodę z hełmu siorbie

Chłop pierś głęboko w siebie tuli

pod kul trzepotem

Córeczka pyta:

Mamo

jaka jest wojna?

Mówię:

Nie wyciągaj rączek

nie biegnij w tamtą stronę

Biały wapienny dół stoi otworem /Wapienny dół, z tomu Zalążnia, 1968/


                   Modlitwa do bliskich

                   rozstrzelanych w 1943 r.

                   we wsi Sochy

                   na Zamojszczyźnie

1

Z wyobraźnią tak nagłą

ze światem przetworzonym

idę rzucona do zenitu

we własne skupienie

Lubię to! Skomentuj34 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura