4 obserwujących
162 notki
96k odsłon
150 odsłon

Pranie pieniędzy

Wykop Skomentuj2

Jak zwykle nie jestem na czasie. Okazało to, gdy odwiedziłam bank, by zmienić numer telefonu, a czemu zmieniałam napiszę później. Konsultant jednym tchem wyrecytował mi przepisy, na które się powołuje i zniknął z moim dowodem na zapleczu. W związku z ustawą o przeciwdziałaniu praniu brudnych pieniędzy i finansowaniu terroryzmu, muszę zgodzić się na takie działania, choć dałam wyraz mojemu niezadowoleniu i oburzeniu, że jestem poddawana takim praktykom.

Skąd mogę wiedzieć, co będzie działo się ze skanem, czy ktoś przy jego pomocy nie zechce wziąć np. kredyt, a mi przyjdzie go spłacać? Ani żadne RODO, UODO i co tam jeszcze nie sprawi, że ludzie nie będą przekazywać danych innym osobom. Im więcej przepisów tym bardziej wszystko jest podejrzane. Pomyślałam nawet, ze zmienię DO i wtedy nic im po tym skanie. W ten sposób poczuję się spokojniejsza. Hulają nasze dane wszędzie i nikt nie może zagwarantować do kogo trafią.

Zmieniłam numer telefonu, bo stałam się ofiarą stalkingu i żeby było ciekawiej przyszedł ze strony rodziny. W sumie ponad setka sms-ów elaboratów oskarżających mnie o kradzież danych i ich rozpowszechnianie. Najpierw ją, czyli ciocię (72 lata) zablokowałam po jakiś 30 sms-ch, jednak one dalej przychodziły. Gdy się zorientowała, to przyjechała do mnie z awanturą. Miała obłęd w oczach i zaczęła wyzwać mnie od najgorszych wulgarnymi słowami oskarżając, że ukradłam jej tożsamość. Nie spodziewałam się czegoś takiego i zwyczajnie osłupiałam i przestraszyłam się jej, więc  uciekłam przerażona do sąsiadów. Jedynie co jej powiedziałam, to że ma iść do swojego operatora jak ma jakiś problem.

Po kilku dniach znów się pojawiła. Tym razem "latała" po sąsiadach szukając wirtualnej sieci komóimagerkowej, która miała być tu zainstalowana, a ja  z tej centrali korzystam i dzwonię na jej koszt. 

Próbowałam zgłosić to policji, jednak przekonano mnie, że to będzie długo trwało, że jak jest chora, to powinni zająć się nią fachowcy. To nic, że czułam się zagrożona, bo kierowała do mnie groźby karalne. Zrozumiałam, że pomocy nie dostanę i mam radzić sobie sama. Spróbowałam jeszcze z Opieką Społeczną i tu o dziwo odzew był natychmiastowy, bo pracownica wybrała się od razu po moim telefonie pod wskazany adres. 

Pon tym wszystkim trochę się uspokoiłam, bo przyznaję, że wytrąciło mnie to z rytmu i dochodziłam do siebie dobre dwa tygodnie. Nie chciałam wiedzieć, czy zostały podjęte wobec niej jakieś działania. Chcę być od tego z daleka.  Na razie jest spokój, mam inny numer, ona nie przychodzi i niech tak zostanie.

Dziwię się tylko rodzinie, czyli mężowi i córce, że przez tyle lat nic z tym nie robili. Córka wyprowadziła się do innego miasta, bo też przez kilka lat była obiektem ataków. Nawet mi oznajmiła, gdy do niej zadzwoniłam, by powiedzieć co mnie spotkało - "jak się przyczepiła do ciebie, to szybko się nie odczepi", więc to był sygnał dla mnie, że muszę działać.

W życiu nie spodziewałabym się takich działań i nie ukrywam, że się jednak boję.



Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka