16.04.2010 r. Onet.pl opublikował wywiad z p. Jackiem Sasinem, Ministrem w kancelarii Prezydenta RP, w którym ten ostatni wypowiada się na temat możliwości zmiany terminu uroczystości pogrzebowych z niedzieli 18.04., na bliżej nieokreślony termin.
Słyszymy stanowcze - "nie!", chociaż powody dla takiego kroku są bardziej niż przekonywujące. Nie to mnie jednak zaskoczyło i dziwi. W tym wywiadzie znalazła się też informacja na temat przebiegu samych uroczystości właśnie w niedzielę i ... szczęka opadła mi bardziej niż wczoraj, podczas taranowania mojego samochodu przez piękną kobietą siedzącą za kierownicą wielkiego Jeepa.
Przytaczam ten fragment:
W niedzielę rano trumny z ciałami Lecha i Marii Kaczyńskich mają zostać przetransportowane z Warszawy do Krakowa samolotem. Z lotniska w Balicach zostaną przewiezione na krakowski Salwator, skąd w kondukcie z policyjną asystą - na Rynek Główny. Do Bazyliki Mariackiej trumny dotrą ok. godz. 10. Wówczas nastąpi ich uroczyste wprowadzenie do Bazyliki. Od godz. 10 do czasu rozpoczęcia mszy żałobnej o godz. 14 przy trumnach pary prezydenckiej będą się modlić duchowni.
Jedyne co mogłem pomyśleć w takiej chwili wyraziłem w tytule tej notki. Poniżej powtórzę te groteskowo brzmiące słowa i nadam im specyficzny kontekst:
I znowu ten brak czasu
Do Smoleńska samolot z Prezydentem na pokładzie dolatywał w ostatnią chwilę. Tuż przed rozpoczęciem uroczystości w Katyniu.
Gdy się zdarzyło niepoprawne, to wielu komentatorów szybko znalazło winnego: to sam Prezydent, Lech Kaczyński, który niewątpliwie wywierał presję na pilotów.
W niedzielę 18 kwietnia, trumna z ciałem Prezydenta też ma dolecieć na ostatnią chwilę do Krakowa.
Kogo oskarżą o presję na pilotów, gdy nie daj Bóg, coś się stanie?
Inne tematy w dziale Polityka