Polska jest dziś zagrożona. Niepewna jest sytuacji międzynarodowa. Brak bezpieczeństwa energetycznego a przyroda również może zacząć nam sprawiać kłopoty. W takiej sytuacji niezbędne jest odbudowanie autorytetu władzy. A to jest oczywiście możliwe tylko wtedy, gdy państwo dysponuje osobą z takim autorytetem. Dziś dysponuje nim już niewątpliwie jedynie Jarosław Kaczyński.
Nie wiemy tylko czy się zgodzi.
Takimi, jakże celnymi słowami Andrzeja Tadeusza Kijowskiego, wchodzimy w brutalne codzienne, w którym to co najważniejsze jest ukryte w powyższym cytacie, jak w rebusie.
Gdzie tu rebus? - jeśli ja pierwszy wskazałem na Jarosława, jak na Prezydenta RP (zwróćcie uwagę – nie na kandydata, tylko Prezydenta – czyli dokonałem OBWOŁANIA!!!), a za mną swoje deklaracje składa publicznie każdy uczciwy Polak.
On ukryty w tezach – "niezbędne jest odbudowanie autorytetu władzy" i "gdy państwo dysponuje osobą z takim autorytetem".
Dwie tezy a liczba to pojedyncza. Władza – ona jedna, ona niepodzielna. Osoba – ona autorytet, ona niepodzielna.
Wszystkie kłopoty Polski wynikały z dwuwładzy lub rozmycia decyzyjności i odpowiedzialności.
Nie inaczej było również w kwietniu 2010 r., gdy ofiara, jaką złożyła Polska na ołtarzu historii była konsekwencją rozegrania pasjansu znaczonymi kartami, przy czym talię do tego rozdania dostarczył D.Tusk.
Wniosek:
1. Władza w ręce Jarosława Kaczyńskiego – Prezydenta RP i kierownika rządu.
Jeśli nie dobijemy się tego, to bez względu na nasze starania zawsze znajdzie się jakaś menda, która zechce się podlizać a to tym z prawa, a to tym z lewa, o Północy i Południu nie wspominając.
Inne tematy w dziale Polityka