Ułożenia
Sztuka to fizyka bez matematyki
3 obserwujących
102 notki
79k odsłon
  291   0

Idea „Trump 2.0” - czas i przestrzeń, zasięg możliwości – biznes plan

Promocja artystyczna: komercyjne satelity Marsa zapewniające łączność z Ziemią
Promocja artystyczna: komercyjne satelity Marsa zapewniające łączność z Ziemią

image

Ponadto Donald Trump znany jest z działalności w domenie budowy obiektów. W idei "Trump 2.0 jest budowa sieci osad na pustyniach USA. Osady połączone są dedykowaną siecią IT z centrum idei "Trump space the Moon in IT for remote work" - atut przestrzeni Księżyca w IT do pracy zdalnej. Atut - możliwość, której odpowiednie wykorzystanie prowadzi do sukcesu, szansa powodzenia.

Stąd dotacje rządowe w idei "Trump 2.0" są na miejsca zamieszkania w nowych osadach na pustyniach USA z ukierunkowaniem na kosmiczną pracę w połączeniu z kontraktem, w ramach inwestycji firm, w ułożenie rozwoju inżynierii materiałowej, IT, satelitarnej, rakietowej (cargo), eksportu przemysłu i w system pracy zdalnej sterowania maszynami na Księżycu oraz w przyszłości na Marsie. Budowa na Księżycu wymaga projektu. Jego wirtualizacja w cyberprzestrzeni IT to teren pracy wraz ze zdalnym monitorowaniem i sterowaniem rzeczywistego działania maszyn. Zatem to nie księżycowa gra komputerowa. W tym ułożeniu - nauka, biznes i polityka - stoją przed wyzwaniem natury promieniowania kosmicznego.

Domena pracy na ziemi Stanów Zjednoczonych - kosmiczne złoto czy działki na Marsie?

Przesłanka: marketing przyszłości oparty jest na potrzebach z przeszłości.
W idei "Trump 2.0" praca człowieka w osadach na pustyni, na ziemi, w USA, polegająca na kosmicznie zdalnym sterowaniu maszynami poza Ziemią, wspomagana jest przez środki technologii informatycznej. Zatem jest to perspektywa pracy w domenie przedsięwzięcia dotyczącego Księżyca, asteroid, Marsa, niezależna od wieku osób na rynku pracy. Elon Musk oferuje ideę ruchu osadniczego na Marsa. Jest to biznes zależny od klientów podróży w jedną stronę. Inną ideą jest "The Future Space Economy" - surowce z kosmosu (energetyczne, metale). Oba kierunki są mocno ułożone zależnością rozwoju w czasie. Gdy Donald Trump rozważał podjęcie w czasie prezydenckiej kadencji lub dwóch, w przypadku ponownego wyboru, misji narodowej amerykańskich astronautów na Marsa dla zatknięcia na nim flagi, to wskazano prezydentowi USA, że okres niezbędnych prac badawczo-rozwojowych przekracza potencjalny czas możliwych zmian w modelu demokratycznym Stanów Zjednoczonych. U jego podstaw to wyborcy decydują o budżetowych możliwościach NASA. W tym ułożeniu osoba w roli CEO (chief executive officer) prywatnej firmy może być decydentem dłużej niż prezydent USA. Księżyc zatem może się okazać ostateczną granicą dla NASA, a dalej to już jednak tylko badania naukowe. I z tej przewagi kosmiczna przyszłość USA zależy bardziej od firm, korporacji i giełdy. Kto jest w tym kosmicznym ruchu bardziej pewny - politycy i wyborcy czy akcjonariusze i klienci? Idea "Trump 2.0" to jest w założeniu ułożeniu innowacyjna podstawa przemysłowa na ziemi USA republikańskiej piramidy technologii i techniki oraz pracy zdalnej maszynami. Na jej szczycie są surowce z kosmosu i działki na Marsie. Oferta kosmicznej przygody dla ludzi to domena marsjańskiego biznesu transportowego firmy SpaceX. Jednak to razem wymaga systemu umożliwiającego start większej ilości rakiet transportowych (maszyny, osoby). Każda polityka oraz biznes wobec Marsa ukształtowane są konfiguracją ułożenia względem siebie planet Ziemia - Mars (tzw. okienko startowe). Przełożenie terminu realizacji jakiegoś zakresu projektu może oznaczać konieczność zmiany harmonogramu o 26 miesięcy. W tym ułożeniu, pracą sterowania maszynami poza Ziemią, w idei "Trump 2.0", giełda może sięgnąć zarówno po kosmiczne złoto, jak również po działki osadnicze na Marsie. Zatem giełda inwestująca w "Trump 2.0" bierze zdalnie wszystko.
W idei biznesu Elona Muska rozwija się byt ludzi na Marsie.
W idei "Trump 2.0" rozwijają się osady na pustyniach w USA.

KOMENTARZ:

GR0SZ-ek
Ciekawe, czy ktoś Trumpowi powiedział, że sygnał z Ziemi na Marsa i z powrotem leci kilkanaście minut? W tych warunkach naprawdę trudno prowadzić efektywną pracę zdalną.

mannet
@GR0SZ-ek
W linku 'W idei "Trump 2.0"..." jest o tym więcej, nie jest to praca zdalna w czasie rzeczywistym. W USA, w  IT, jest cyfrowe odwzorowanie Marsa po jego zeskanowaniu, jest jego  model wirtualny, jest przekazany obraz z Marsa, miejsca pracy maszyny. Na podstawie tego wykonuje się sekwencję pracy na wirtualnym placu budowy, w IT na ziemi, i po ułożeniu sekwencji, jej zaakceptowaniu, wysyła się kod sterowania do maszyny na Marsie. Po dostarczeniu każdej z wielu tysięcy maszyny na Marsa człowiek wykonuje na ziemi sekwencje pracy, dla każdej maszyny, która jest nagrywana i automatycznie kodowana. Programiści nie piszą kodu pracy do wykonania przez maszyny w trakcie ich produkcji na Ziemi, czy w czasie ich transportu - przelotu na Marsa albo dopiero po sprawnym wylądowaniu rakiety towarowej i dostarczeniu maszyn na Marsa.

GR0SZ-ek
@mannet
Dalej jest problem w korekcją błędów. Przy każdym natrafieniu nieoczekiwanej przeszkody, trzeba czekać na reakcję z Ziemi. A to trwa i trwa. Do tego dochodzi efekt kumulowania się nie rozwiązywanych na bieżąco problemów, które przeciążą każdy system. O ile sterowanie 1,2 lub 3 łazikami wydaje mi się jeszcze do udźwignięcia, to sterowanie tysiącem przy takich komunikacyjnych opóźnieniach jest jak proszenie się o katastrofę. Ale co tam ja wiem... Ludzi nabierano nie na takie rzeczy.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura