Miliard PLN na prezydencki fundusz polskich innowacji
W 2013 roku premier Donald Tusk ogłosił ideę polskiego grafenu. Potem eksperci NIK odkryli w niej "SĘK" - sęk był w tym, że na startup idei oszacowano za mało pieniędzy i czasu na transfer wiedzy z nauki na ścieżkę jej komercjalizacji. Marketing wyprzedził technologię. Nauka wskazywała na walory fizyczne grafenu, a ich promocja na zastosowanie techniczne. Tymczasem pomysł na wytwarzanie plastrów grafenowych to jeszcze nie elastyczne ekrany i inne urządzenia.
Mateusz Morawiecki (jako minister rozwoju, a potem premier) nie zbudował na tym wielkiego programu ani nie uratował inicjatywy w sposób przełomowy. Być może Prezes nie pozwolił?
Jarosław Gowin i królowa polskich innowacji Jadwiga Emilewicz też nie dali radę.
Narodowe intencje i obiecujący start naukowy, ale słabe wykonanie, brak realizmu biznesowego i ciągłości politycznej doprowadziły do marnotrawstwa potencjału. To jeden z wielu przykładów, jak Polska ma dobre pomysły i naukowców, ale słabo wychodzi komercjalizacja na dużą skalę. Dziś w świecie grafen jest rozwijany globalnie, a polski wkład pozostał głównie akademicki. Od drugiej strony w domenie biznesu też nie jest dobrze, jak w przypadku polskich paneli perowskitowych.
Dziś w Polsce w scenariuszu "Rozwój Plus" Morawiecki nie poprze idei polskiego grafenu premiera RP. Tusk nie poprze idei polskiego samochodu elektrycznego premiera RP.
Trzeba zatem premierów Rzeczypospolitej Polskiej odsunąć bezpośrednio od polskich innowacji i utworzyć konstytucyjną ochronę pod auspicjami prezydenta Polski. Tak byłaby przynajmniej ostatnia szansa w narodowej idei. Sejm nie daje rady. Taki deal drugiego sortu po wyborach parlamentarnych. Za to prezydent Polski rozliczany jest bezpośrednio przez Naród.



Komentarze
Pokaż komentarze