SMS od ZUS, policji lub poczty? To może być pułapka

Redakcja Redakcja Cyberbezpieczeństwo Obserwuj temat Obserwuj notkę 0
Fałszywy SMS z ZUS, telefon od "policjanta” czy wiadomość rzekomo wysłana przez urząd – z taką próbą oszustwa zetknął się już co trzeci Polak. Cyberprzestępcy coraz skuteczniej wykorzystują zaufanie do instytucji publicznych, a ich ofiarami wcale nie są najczęściej seniorzy.

Z artykułu dowiesz się: 

  • 34 proc. Polaków otrzymało w ciągu ostatniego roku podejrzaną wiadomość lub telefon podszywające się pod instytucję publiczną
  • Najczęściej z próbami cyberoszustwa spotykają się osoby w wieku 18–24 lata, a nie seniorzy
  • Ponad dwie trzecie badanych obawia się, że w przyszłości może paść ofiarą takiego oszustwa
  • Eksperci apelują, by nie klikać w podejrzane linki i zawsze weryfikować nadawcę przez oficjalne kanały

Co trzeci Polak zetknął się z próbą cyberoszustwa, a znaczna część badanych była atakowana wielokrotnie. Dokładnie 34 proc. respondentów przyznało, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy otrzymało podejrzaną wiadomość lub telefon, które mogły być próbą podszycia się pod instytucję publiczną. Wyniki badania przeprowadzonego na zlecenie serwisu ChronPESEL.pl i Krajowego Rejestru Długów pokazują, że fałszywy kontakt z urzędu, poczty, policji czy ZUS nie jest już incydentalnym zagrożeniem, lecz doświadczeniem dużej części społeczeństwa.

Dla wielu osób nie była to jednorazowa sytuacja. 12 proc. ankietowanych deklaruje, że taka próba zdarzyła się raz, natomiast 22 proc. przyznaje, że miała z nią do czynienia więcej niż raz. 


Cyberoszuści wykorzystują zaufanie do instytucji

Ten mechanizm jest szczególnie niebezpieczny, ponieważ bazuje na zaufaniu do instytucji publicznych i naturalnym odruchu szybkiego reagowania na sprawy urzędowe. Wiadomość o zaległej opłacie, dopłacie do świadczenia, przesyłce, mandacie czy konieczności aktualizacji danych często wygląda jak zwykłe powiadomienie z urzędu. W rzeczywistości jej celem jest wywołanie presji i skłonienie odbiorcy do działania, zanim zdąży zweryfikować nadawcę.

Co ciekawe, z podejrzanym kontaktem najczęściej spotykali się najmłodsi respondenci, a najrzadziej seniorzy. Może to wynikać zarówno z większej aktywności cyfrowej młodych osób, jak i z faktu, że część prób oszustwa nie zawsze jest rozpoznawana jako działanie przestępców.

Młodzi częściej niż seniorzy padają na celownik

Badanie pokazuje wyraźne różnice pomiędzy grupami wiekowymi. Najczęściej próbę podszycia się pod instytucję publiczną deklarowali respondenci w wieku 18–24 lata – aż 43 proc. W grupie 35–44 lata było to 41 proc., natomiast wśród osób powyżej 65. roku życia z takim zdarzeniem zetknęło się 16 proc. badanych. Widoczne są także różnice ze względu na płeć. W ciągu ostatniego roku kontakt z próbą oszustwa częściej deklarowali mężczyźni (41 proc.) niż kobiety (28 proc.).

– Wyniki badania obalają mit, że cyberoszustwo na urząd jest zagrożeniem przede wszystkim dla seniorów, na których polują przestępcy. Młodzi są bardziej sprawni cyfrowo, ale częściej funkcjonują w trybie szybkich reakcji na SMS-y, e-maile i powiadomienia. Nierzadko robią to szybko i automatycznie. Oszust nie musi więc przełamywać ich braku wiedzy. Zwykle wystarczy, że wykorzysta pośpiech, rutynę i przekonanie, że wiadomości z urzędu nie można zlekceważyć – wyjaśnia Bartłomiej Drozd, ekspert serwisu ChronPESEL.pl.

Różnice widoczne są również w zależności od poziomu wykształcenia. Otrzymanie podejrzanej wiadomości lub telefonu najczęściej deklarowały osoby z wyższym wykształceniem (40 proc.). Wśród absolwentów szkół średnich i policealnych odsetek ten wyniósł 34 proc., a w grupie osób z wykształceniem podstawowym lub zawodowym – 29 proc. 


Polacy coraz bardziej obawiają się cyberoszustów

Choć bezpośredni kontakt z próbą oszustwa deklaruje co trzeci respondent, poczucie zagrożenia jest znacznie większe. Ponad dwie trzecie badanych obawia się, że w przyszłości może paść ofiarą cyberprzestępcy podszywającego się pod instytucję publiczną. Zdecydowany lęk deklaruje 22 proc. ankietowanych, a kolejne 48 proc. przyznaje, że raczej się tego obawia.

W tym przypadku częściej obawy deklarują kobiety – 75 proc. wobec 64 proc. mężczyzn. Jest to odwrotna zależność niż w przypadku rzeczywistego kontaktu z podejrzanymi wiadomościami lub telefonami.

– Wysoki poziom obaw pokazuje, że cyberoszustwa na instytucje publiczne przestały być dla Polaków abstrakcyjnym zagrożeniem. W przypadku podejrzanej wiadomości lub telefonu nie należy klikać w przesłane linki, otwierać załączników ani wypełniać formularzy, a tym bardziej podawać danych czy wykonywać płatności. Powinniśmy przerwać kontakt i samodzielnie zweryfikować tożsamość nadawcy za pośrednictwem oficjalnej strony urzędu, aplikacji mobilnej lub infolinii – podsumowuje Bartłomiej Drozd.  

 

Fot. zdjęcie ilustracyjne/East News 

Tomasz Wypych

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Technologie