Marcin K. Marcin K.
36
BLOG

Unia Europejska, kolos na gazowych nogach i prawdziwe zagrożenie

Marcin K. Marcin K. Polityka Obserwuj notkę 1
 

Dziś pan Aleksander Łukaszenko wszem obwieścił, że celem Rosji w ostatnich zawirowaniach na tle dostaw gazu, było włączenie Białorusi do Federacji Rosyjskiej. I tu chciałoby się zapytać, a do czego to jaśnie pan prezydent Białorusi dążył przez kilkanaście lat swoich rządów? No tak rzeczywiście Łukaszenko dążył do stworzenia federacji z Federacją Rosyjską, a nie do tego, aby Białoruś stała się jej częścią. Największe starania Łukaszenko w tym kierunku prowadził w czasach Borys Jelcyna. Dodajmy schorowanego Borysa Jelcyna. Miał nadzieje, że kiedy powstanie ZBiR, stanie się realnym tworem politycznym, Jelcyn nie będzie zdolny do sprawowania władzy, wtedy on Aleksander Łukaszenko stanie na czele nowego imperium i poprowadzi je ku świetlanej przyszłości.

Figa z makiem, imperium idzie ku świetlanej przyszłości, ale nie pod wodzą Aleksandra. Schorowany Borys Jelcyn znalazł następcę i w iście wschodnioazjatyckim stylu namaścił go na swego następcę. Uradowany naród rosyjski ten wybór przypieczętował. Tym samym dla Łukaszenki zaczęły się trudne czasy. Perspektywa przywództwa ZBiR - u zniknęła, a i samemu Łukaszence dalsze brniecie w rozwijanie tego związku przestało się opłacać.

Dziś Putin nie chce tworzyć ZBiR - u. Dziś Putin chce uzależnić wszystkich swoich partnerów od dostaw surowców energetycznych, których jego kraj ma pod dostatkiem. I póki co doskonale mu się to udaje. Celnie używa „gadki" na temat demokracji, interesów odbiorców surowców z Europy zachodniej, a tak naprawdę to tylko usypianie czujności. Bardzo celną uwagę wygłosił niegdyś pan Korwin - Mikke, iż głównym celem gazociągu północnego jest tak naprawdę odebrania Białorusi możliwości jakiegokolwiek ruchu w rozmowach z Rosją. Gdy dojdzie do wybudowania tej podwodnej rury Białoruś pozostanie sama. Nikt się nie ruszy, aby pomóc dyktaturze Łukaszenki.

Ale prawdziwe zagrożenie dla Polski i Europy Zachodniej wcale nie jest planowane na dnie Bałtyku. Tym zagrożeniem jest tak naprawdę gazociąg i ropociąg budowany na dalekim wschodzie, który połączy rosyjskie sieci przesyłowe z Chinami. Dlaczego? Mówi się, że Europa jest uzależniona od dostaw rosyjskiego gazu i ropy. Ale wbrew pozorom to uzależnienie działa także w drugą stronę. Najlepiej pokazała to sytuacja z zamknięciem „Przyjaźni" . Po kilku dniach Rosja zaczęła się krztusić własną ropą, nie posiada, bowiem odpowiedniej infrastruktury do przerobu większej ilości surowców. Tak samo z gazem, nie posiada odpowiedniej infrastruktury do składowania większych ilości. Ponadto eksport ropy i gazu to istotna część dochodów państwa, na których utratę pozwolić sobie nie może. Póki co największymi odbiorcami surowców są państwa Europy Zachodniej.

Myślę, że obecne poczynania to tylko swoiste preludium do tego, co może wydarzyć się za kilka lat. Kiedy Rosja zdobędzie nowego klienta na swoje towary, gigantyczną i energochłonną gospodarkę chińską znajdującą się w stanie ciągłego intensywnego rozwoju. Wtedy nasz wschodni sąsiad będzie mógł bez żadnych strat dla siebie wymuszać na Unii Europejskiej różnego rodzaju ustępstwa, bo jak nie to przykręcą kurek.

Cały problem w tym czy Rosja pozwoli sobie, aż na taką perfidię? Trudno tu cokolwiek prognozować, poczynania naszego sąsiada bardzo trudno przewidzieć. Sądzę jednak, że trudno będzie się jej oprzeć skorzystania z takiej możliwości. To będzie nie mająca precedensu sytuacja, która marzyła się Stalinowi, aby panować nad zachodnią Europą i środkową Azją. Gaz da Putinowi, a właściwie jego następcy możliwości jakich nie miał żaden car.

Cała ta piękna dla Rosji wizja ma tylko jedno ograniczenie. Gaz się kiedyś skończy, a wtedy całe imperium rozpadnie się jeszcze szybciej niż ZSRR i z o wiele większym hukiem. Czy Rosja ten rozpad przetrwa?

Marcin K.
O mnie Marcin K.

...dziś stało się wczoraj a jutro staje się dziś...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka