Marcin K. Marcin K.
223
BLOG

Przyszłość polityki zagranicznej Niemiec w 3 aktach. (Akt III)

Marcin K. Marcin K. Polityka Obserwuj notkę 0

No i przyszedł czas na Akt III rozważan o przyszłości Niemieckiej polityki zagranicznej.
Dla wszystkich, którzy jeszcze nie czytali linki do dwóch pozostałych aktów: AKT I oraz AKT II

Akt III

Powstaje teraz pytanie jak ta polityka będzie wyglądała w przyszłości? Czy przełom Schroedera wpisze się do niej stałe, czy pozostanie jedynie epizodem, takim chwilowym odchyleniem od normy? Jeżeli będzie to trwały element to, jakie miejsce w świecie zajmą Niemcy? I odpowiedzią na ostatnie z zadanych tu pytań chciałbym się teraz zająć. Co do miejsca Niemiec w świecie postały trzy teorie. Groβmacht, zivilimacht oraz mittelmacht wszystkie one mówią o ewentualnej pozycji Niemiec w Europie i w świecie oraz stosunku do Stanów Zjednoczonych.

Głównym promotorem pierwszej z tych teorii jest Schollgen. Jest to tak zwana koncepcja groβmacht, czyli koncepcja „wielkiego mocarstwa”. Zdaniem jej zwolenników epoka transatlantycka dobiegła końca. Oznacza to rozejście się dróg Ameryki i Europy, które ma trwały charakter. Uważają oni, iż Niemcy przez sprzeciw wobec akcji w Iraku odnalazły swoje miejsce po stronie mocarstw europejskich, głównie Francji. Ich zdaniem Ameryka nie jest już Europie do niczego potrzebna. Koncepcja ta skupia uwagę Niemiec na Europie, której ambicje oraz zdolności ich zaspokajania należy wzmacniać.  W myśl tej teorii Niemcy mają uzyskać większą samodzielność w swej polityce zagranicznej.  Odgłosy tez tezy wyraźnie pobrzmiewały w wypowiedziach Gerharda Schroedera, którego polityka okazał się zgodna z jej założeniami.

Drugą koncepcją jest zivilimacht, głosi ona, iż głównym oparciem Niemiec powinna być Europa. W przeciwieństwie do poprzedniej teorii zivilimacht zakłada daleko idącą kontynuacje dotychczasowej polityki zagranicznej. Zdaniem jej zwolenników Niemcy powinny unikać dystansowania się do Stanów Zjednoczonych, powinny bronić multilateralizmu, obstawać przy prymacie prawa oraz odżegnywać się od pełnej normalizacji w kwestiach wojskowych. Bahr, główny orędownik tej tezy postuluje konieczność samookreślenia się Europy, przez stworzenie wspólnej armii oraz rozwijanie europejskiej wizji porządku międzynarodowego. Jego zdaniem Europę i Amerykę dzieli pogłębiająca się przepaść, dalej mówi, iż samookreślenie Europy nie dokonuje się wbrew Ameryce, ale obok niej. Jego zdaniem Europa skazana jest na bycie mocarstwem drugiej katero ii.  Uważa odróżnieniu od tezy forsowanej przez Schllgena, iż do takiej istnienia Europy potrzebna jest Ameryka. Bahr ponadto daleki jest od Schollgenowskich zachwytów nad Niemcami, jako wielkim mocarstwem. W swych wywodach podkreśla raczej odpowiedzialność, jaką muszą Niemcy na siebie wziąć. Uważa, iż Niemiecka polityka powinna uwzględniać interesy i stanowiska europejskich partnerów.

Trzecią tezą, co do możliwej pozycji Niemiec jest tzw. teza mittelmacht. Stoi ona w wyraźnej opozycji to pierwszej przedstawianej tu teorii. Według niej niemiecka polityka powinna w dalszym ciągu opierać się na stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi. Głosi ona, iż Niemcy, nie są wcale europejskim mocarstwem, tylko zwykłym średniakiem. Jej zwolennicy między innymi Arnulf Baring krytykują sojusz niemiecko – francuski z ostatnich lat. Mówi on: „Francja jest za słaba, za bardzo zadufana i zbyt egoistyczna, aby móc być dla Niemiec spolegliwym i uczciwym mocarstwem przywódczym. Nigdy nie miałem francuzom za złe, ze starają się nas wykorzystać. Irytujące jest tylko to, że uważają nas za durniów, którzy tego nie dostrzegają”.   Niemcy wracają do swego tradycyjnego położenia w centrum Europy, które może być dla nich tylko zguba, uważają dalej zwolennicy Mittermachtu. W zaistniałej sytuacji, przy zbyt podzielonej Europie tylko stany Zjednoczone są dla Niemiec odpowiednim oparciem. Koncepcja ta wydaje się być bliska chadekom.

Podsumowując tę część należy sobie zadać pytanie, czy wybranie zivilimacht, bądź mittermacht nie będzie przypadkiem nie oznaczało degradacji Niemiec z powrotem do drugiej ligi? Czy nie będzie to tak postrzegane przez społeczeństwo, które bardzo przychylnie odnosiło się do polityki zagranicznej Schroedera, a zatem i uznawania Niemiec za „Wielkie Mocarstwo”. Dziś wiele wskazuje, że realizowana jest przez obecny układ rządzący w Niemczech druga z wyżej wymienionych koncepcji, czyli zivilimacht. Niemcy chcą mieć silną pozycję w Europie, jednak nie chce być jedynym mocarstwem. Zabiegają o reanimację euro konstytucji, która daje im najlepszą pozycję. Jednocześnie próbuje się poprawiać kontakty transatlantyckie.

Z koncepcjami miejsca Niemiec w świecie silnie wiążą się koncepcje kierunków Niemieckiej dyplomacji.  Da się zarysować dwie takie koncepcje.

Pierwszą z nich można nazwać euro – azjatycką. W życie wprowadził go Gerhard Schroeder. Opiera się on na zdystansowaniu się wobec USA i wyznaczenie nowych kierunków strategicznych. Tymi nowymi kierunkami okazały się być Rosja oraz Chiny.

Drugą opcją jest wzór neoatlantycki, który zakłada najogólniej mówiąc odnowienie stosunków niemiecko – amerykańskich oraz przywrócenie strategicznego partnerstwa Europy z Ameryką.

Która z nich jest dziś tą obowiązującą? Myślę, że da się zauważyć pewne odchodzenie od Schroederowskiego euro azjatyzmu. Tylko czy to oznacza powrót do stosunków atlantyckich? Myślę, że i w tym przypadku wielka koalicja wybrała metodę złotego środka. Złagodzić pewne najostrzejsze akcenty, zmienić metody pozostawiając cele w zasadzie bez zmian. Dlatego możemy liczyć zarówno na poprawę stosunków z USA, jak i utrzymywanie dobrych kontaktów z Rosją.

 Na zakończenie swojego wystąpienia chciałbym dodać jeszcze kilka uwag podsumowujących. Schroeder dokonał przełomu w niemieckiej dyplomacji oraz w sposobie postrzegania roli Niemiec w Europie i świecie. Nadał nowe kierunki, wskazał inne możliwości realizacji niemieckich interesów narodowych a w szczególności gospodarczych. Sprawił tym samym duży kłopot, nie tylko swoim następcom, ale przede wszystkim analitykom polityki międzynarodowej. Jest, bowiem tak jak to zawsze bywa na początku, nie za bardzo wiadomo, co się z tego wszystkiego ostanie. Dwa lata rządów Angeli Merkel to za mało, żeby mieć wyrobione i pewne zdanie na temat jej polityki zagranicznej. Trudno dziś mówić, która część rewolucji dokonanej przez jej poprzednika przetrwa próbę czasu a która się nie ostanie. Dziś jednak wiadomo już kilka podstawowych rzeczy. Nie ostał się elitarny duet w polityce europejskiej. Schłodzono kontakty z Francją, choć w swą pierwszą podróż zagraniczną nowa pani kanclerz udała się właśnie do Paryża. I można z dużym prawdopodobieństwem sadzić, iż nie ma już powrotu do sytuacji, kiedy to Niemcy Unię ciągnęły a Francja Unią rządziła. Zmieniono także stosunek do Waszyngtonu, choć tu już tego tak bardzo nie widać. Lekkiej tylko zmianie uległy kontakty z Rosją. Myślę też, że możemy odrzucić koncepcję jakoby Niemcy chciały być wielkim mocarstwem w rozumieniu Schollgena. Moje przekonanie w tej kwestii wynika głównie z jednego powodu. Jest nim armia. Choć za Schroedera złamano tabu uczestnictwa w konfliktach zbrojnych, to jednak trzeba zauważyć, iż udział Niemiec w takich operacjach wymaga funduszy na ten cel. Aby sprostać wyzwaniom ewentualnych misji niemiecka armia potrzebuje reformy, a na to znowuż potrzebne są dodatkowe środki. Tymczasem Angela Merkel zapowiedziała, iż nie zwiększy budżetu wojskowego, aż do chwili, gdy pozwoli na to sytuacja gospodarcza. Taka decyzja stawia pod znakiem zapytania aktywne uczestnictwo Niemiec w rozwiązywaniu ewentualnych konfliktów. Mało tego, takie stanowisko bezpodstawnym czyni np. wszelkie dyskusje na temat posiadania przez Niemcy broni atomowej. Jeżeli Niemcy chciałyby być wielkim mocarstwem, wtedy na takie oszczędności nie mogłyby sobie pozwolić.  Na koniec chciałbym podkreślić jeszcze jedna rzecz. Jakkolwiek rozwinie się niemiecka dyplomacja, choćby przekreśliła cały dorobek poprzedniego kanclerza to i tak nie ma dla niej powrotu do stanu sprzed wojny w Kosowie i Iraku.

PS
1. W tworzeniu niniejszej serii korzystałem z następujących analiz:

  • Buras Piotr, Dokąd prowadzi niemiecka droga? O polityce zagranicznej Niemiec 2001 - 2004, Raporty Centrum im. Willy Brandta, nr 4, wrocław 2005
  • Łukaszewicz Maciej, Polityka zagraniczne Angeli Merkel, http://www.bbn.gov.pl/
  • Republika bez gorsetu. Niemcy po wyborach 18 września 2005 roku, Klaus Bachmann, Piotr Buras, Seastian Półcienniek, Centrum im. Willy Brandta, Wrocław 2005
Marcin K.
O mnie Marcin K.

...dziś stało się wczoraj a jutro staje się dziś...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka