Wybuchła wielka dyskusja o pierwiastkach, głosach i UE. Przetoczyła się już istna nawałnica postów wyrażających różne opinia. Czytając niektóre z nich odnoszę wrażenie, iż autorzy często zdają się nie wiedzieć o czym tak naprawdę piszą. Mieszają UE i WE, wsadzają do jednego worka wszystkie filary UE można by tak długo wymieniać. Chciałbym sprostować kilka najpopularniejszych przeinaczeń.
1. Pan Azrael napisał w swoim poście następujące zdanie: „przecież Unia ma osobowość prawną”. Otóż UE nie ma osobowości prawnej. Dlatego UE nie ma praw z tym związanych. Nie może zawierać umów międzynarodowych, nie ma biernego prawa legacji itp. itd. Osobowość prawną mają Wspólnoty Europejskie, czyli WE dawniej EWG oraz EWEA i istniejąca do 2002 roku EWWIS. Ale owe Wspólnoty to tylko jeden z filarów konstrukcji jaką jest, czy ma być Unia Europejska. Pozostałymi dwoma są Wspólna Polityka Zagraniczna i Bezpieczeństwa oraz Współpraca Sądowa oraz Policyjna w Sprawach Karnych.
2. W tym miejscu czas na drugie przeinaczenie. Na swoim blogu Pan Wróblewski zechciał postraszyć wszystkich czytających okrutną wizją kiedy to politykę zagraniczną będzie nam dyktowała Bruksela w osobie super ministra spraw zagranicznych. Otóż należy tu wyjaśnić, iż WPZIB nie podlega „uwspólnotowieniu”. Jest to rzecz zupełnie oddzielna od WE, EWEA. Różnice widać już na pierwszy rzut oka, gdy tylko spojrzy się na instytucje i ich role w podejmowaniu decyzji. W I filarze główną rolę odgrywa Komisja, Rada UE i Parlament a więc ciała wspólnotowe, gdzie przedstawiciele mają na działanie na rzecz Wspólnot a nie państw członkowskich. W przypadku WPZiB Komisja i Parlament nie mają nic do gadania. Tutaj główną i jedyną rolę odgrywa Rada UE i to w niej zapadają decyzje w tych kwestiach. Ponadto decyzje podejmowane w ramach tego filaru nie podlegają jurysdykcji ETS – u. Teraz chyba doskonale widać, iż nikt póki co nam wspólnej polityki nie narzuci.
3. Trzecie przeinaczenie, które bardzo często się pojawia, właściwie wszędzie gdzie tylko może. Dotyczy ono traktatu zwanego konstytucyjnym, według owego przeinaczenia traktat ów ma wnieść regulacje, które będą ważniejsze od prawa państw członkowskich. W tym przeinaczeniu jest jeden zasadniczy błąd. Otóż traktat, o który trwa zażarta walka wcale nie musi takich regulacji wprowadzać, gdyż one już funkcjonują. Wystarczy zapoznać się z orzecznictwem ETS. Prawo Wspólnotowe jest nadrzędne nad prawem państw członkowskich. Każdy akt prawa wewnętrznego musi być zgodny z prawem Wspólnoty. Jeżeli wydane zostanie rozporządzenie to należy zmienić wszystkie przepisy wewnętrzne, które są z nim sprzeczne. Jeśli zostanie wydana dyrektywa to należy, włączając ją do prawa krajowego zadbać, aby wszystkie przepisy prawa wewnętrznego były z nią zgodne. Ponadto jeśli zachodzi sprzeczność to pierwszeństwo ma zawsze akt wspólnotowy.
To kilka takich najczęstszych przeinaczeń, które jednak potrafią skutecznie utrudnić wyrobienie sobie własnego zdania. Życże miłej dalszej debaty na temat pierwiastków, głosów i konstytucji…



Komentarze
Pokaż komentarze