Marcin K. Marcin K.
16
BLOG

Debate wygrał... redaktor Skowroński

Marcin K. Marcin K. Polityka Obserwuj notkę 0

Reklamowana we wszystkich mediach z olbrzymią czestotliwością debrata panów K&K zmieniła się w coś chyba nieoczekiwanego. Uwidoczniło się to szczególnie wjej koncowej części. Oto mogłem zobaczyć co to znaczy profesonalne prowadzenie takiego spotkania.

Z całą pewością najgorzej z całej trójki wypadł pania Monika Olejnik. Denerwowało mnie jej mylenie się. zadawanie długich, zbyt rozwlekłych pytaniach. Gdy dochodziła do końca, chyba neie tylko ja zadawałem sobie pytanie od czego zaczynała i o czego chce się od rozmówcy dowiedzieć. Już o przerywaniu odpowiadającemu nawet nie wspomne. Nie wspomne o zapominaniu, kto już odpowiadał, a kto jeszcze nie. Ale o jednym jeszcze napisze. Pani Olejnik przeszła samą siebie na końcu swojej częsci, wstawiajac jakąs zupełnie zbeda gatke o tym, iż Włosi dostali jakiś stołek w NATO, pomimowwycofania swoich wojsk z Iraku przed rokiem. Co to ma dorzeczy? Nie wiem do tej. Nie wiem też, co ma NATO do Iraku? Może pani Olejnik umie to wyjaśnić. Poza tym, kto ją prosił o jej podsumowania?

Uwziąłem się na nią? Dziś zdecydowanie tak. Mam do niej żal, że zmarnowała taką ważną częśc debaty. Nie będę ukrywał, że ten fragment najbardziej mnie interesował. Tym czasem dzięki prowadzącej, głupim "pytaniom" niczego sensowanego się nie dowiedział, poza standardowymi frazesami oby stron.

Debatę wygrął Skowroński. Dlaczego? Jako jedyny potrafił zapanowac nad oboma panami K. Nie wtracał się, nie przerywał. Zadawał krótkie pytania. może pytania nie były konkrektne, były raczej "typu polej trochę wody", ale było wiadomo o co chodzi. Kiedy kończył się czas potrafił powiedzieć "Dziękuje".

To może normalne w debacie. Taki prowadzący to powinien być standard a nie chlubny wyjątek. U nas niestety profesjonalizm to wciąż wyjatek.

Marcin K.
O mnie Marcin K.

...dziś stało się wczoraj a jutro staje się dziś...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka