Marcin K. Marcin K.
21
BLOG

Lizboński sukces i stare problemy

Marcin K. Marcin K. Polityka Obserwuj notkę 1

Po szczycie w Lizbonie. Unia osiągnęła „sukces”, ale problemy zostają. A jakie to problemy?

Pierwszym i podstawowym jest brak zagrożenie zewnętrznego. Kiedy powstawały zaczątki wspólnot i same wspólnoty zachodnia Europa żyła w ciągłym strachu przed Związkiem Sowieckim. Dlatego dziś głównym tematem dyskusji w UE są za przeproszeniem "pierdoły" typu sposoby głosowań, kompromisy itp. itd. Nie dyskutuje się o rzeczach rzeczywiście podstawowych.

Drugi problem Unii to socjalizm. Kiedy się rodziła, miała na celu liberalizację gospodarek państw członkowskich. Tymczasem co rusz wymyśla się kolejne ilościowe ograniczenia w produkcji, chociażby rolnej. Mało tego płaci się ludziom za nie produkowanie czegoś. To już całkowite kuriozum. Jeszcze większym idiotyzmem jest wymyślanie urzędowych cen i walka z problemami, których nie ma. Świetnie o tym pisał Krzysztof Leski na przykładzie stawek za połączenia roamingowe.  

Trzeci problem, to powrót do retoryki nacjonalistycznej państw członkowskich. Chyba nie trzeba nikogo przekonywać, że w latach 50 państwa tworzące EWWiS a później EWG i Euratom miały inne podejście do kwestii narodowej niż dziś. Wtedy wciąż żywe było wspomnienie dwóch wojen światowych, które uznawano za pokłosie rozbudzonych nacjonalistycznych ambicji narodowych, głównie Niemiec. Dziś to wspomnienie jest baardzo zamglone, bo mało kto jeszcze pamiętam wojnę z własnych doświadczeń.

To wszystko kumuluje sie w kryzys, który tak naprawdę nie jest rozwiązywany od połowy lat 90. Przyjęcie nowych państw tylko go pogłębiło. Kiedy portugalski premier ogłosił koniec największego kryzysu instytucjonalnego UE, to muszę przyznać że jego słowa zabrzmiały trochę pusto. Obecnego stanu Wspólnot nie poprawi ani zmiana systemu liczenia głosów, ani danie kilku krajom dodatkowych miejsc w Parlamencie. Dlaczego?

W Unii brak jest solidarności. Powinna to być podstawowa zasada działania Wspólnot Europejskich. Najlepiej ilustruje to gazociąg północny. Co z tego, że ta rura pogorszy położenie jednego państwa członkowskiego, względem państwa z poza Unii? To się nie liczy, to nie jest ważne. To jest właśnie prawdziwy kryzysem który trzeba rozpocząć jak najprędzej zwalczać. Do tego niestety potrzeba trochę więcej niż kolejnego traktatu reformującego. Trzeba przekierować politykę państw członkowskich tak, aby więcej nie dochodziło to takich sytuacji, jak ze wspomnianym gazociągiem.

W przeciwieństwie do większości salonowej, wciąż wierzę w sens istnienia Unii. Wolnej i solidarnej. I mam wielką nadzieję, że się nie zawiodę.

Kurde, zabrzmiało jak wyznanie wiary J

PS

Pierwotnie był to komentarz do poprzedniego postu. Trochę rozwinąłem i inaczej rozłożyłem akcenty.

Pozdrawiam

Marcin K.
O mnie Marcin K.

...dziś stało się wczoraj a jutro staje się dziś...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka