Marcin K. Marcin K.
31
BLOG

Czas na zmiany (II) Miedwiediew - Rosja

Marcin K. Marcin K. Polityka Obserwuj notkę 0
Rok 2008 niewątpliwie przejdzie do historii. Najpierw niespodziewana w sumie rezygnacja Fidela Castro, A już nie długo czekają nas zmiany dwóch najważniejszych stolicach świata. Pierwsza w Rosji, druga w Waszyngtonie. O ile wynik tej pierwszej z góry jest przesądzony, o tyle drugiej wciąż jest zagadką i pozostanie nią do samego końca.
Ale co za zmiana czeka nas w Rosji? Przecież Miedwiediew to kukiełka Putina. On ją stworzył i on desygnował ją do sprawowania władzy, a raczej odgrywania spektaklu pod tytułem „Rządzenie”. Gdyby nie obecny prezydent nikt nigdy niej by nie usłyszał. Każdy promil z ponad siedemdziesięciu procent poparcia jakim dziś cieszy się Miedwiediew zawdzięcza tylko jednemu, poparciu Putina. Czy w sytuacji tak skrajnego uzależnienia przyszłego prezydenta od obecnego, można w ogóle mówić o zmianach? Czy nie jest to przesadą?
Większość z pewnością od razu odpowie, że oczywiście o żadnej zmianie mowy być nie może. Putin nadal będzie rządził i nikomu tej władzy nie odda. Ale czy na pewno? Śmiem wątpić w taki scenariusz. Dlaczego? Wystarczy zobaczyć jak sytuacja z większością rosyjskich a wcześniej radzieckich elekcji w XX wieku. Od Stalina poczynając, a właśnie na Władimirze Putinie kończąc. Wygadało to mniej więcej tak, że z pozoru najsłabszy, najmniej groźny przejmował władzę. Tak było ze Stalinem, którego zignorował wielki Trocki. Tak było z Chruszczowem, którego zignorowali Beria, Malenkow i Mołotow. Ten sam mechanizm działał w przypadku Breżniewa, który wydawał się nieszkodliwą personą.
Podobnie było z Putinem. Usłyszeliśmy o nim w sierpniu 1999 roku, kiedy to ten człowiek z nikąd stał się premierem. Na początku 2000 został p.o. Prezydenta Federacji Rosyjskiej, by w kilka miesięcy później stać się uwielbianym prezydentem. Jaki podczas tego procesu był wizerunek Putina? Cały czas uważano go za kukiełkę Jelcyna, familii i oligarchów. I tak rzeczywiście było, na początku. Później każdy głos sprzeciwu był skutecznie tępiony. Jelcynowi podarował wieczysta nietykalność. Familię odsunął od władzy, a nieposłusznych oligarchów zamykał w więzieniach odbierając im wielomilionowe fortuny.
Czy Miedwiedew pójdzie tą droga? Jeśli ma choć szczyptę ambicji to nie ma wątpliwości, że nie zrezygnuje z nadarzającej się okazji. Gdy tylko wygra wybory, dostanie do ręki niesamowita władzę, której nikt nie będzie mógł go pozbawić. Nawet wszechwładny dziś Władimir Putin. A masy, które dziś traktują Putina jak bożka? Szybko zapomną, że w ogóle ktoś taki istniał. Oczywiście jeśli Miedwiedew nauczył się, że popularność to media i będzie umiał je wykorzystać w sposób jaki czynił to jego poprzednik. Za popularnością pójdą politycy, którzy będą się bali narazić nowemu prezydentowi.
I tak koło się zamknie, Miedwiediew spędzi dwie kadencje jako prawdziwy Prezydent Federacji Rosyjskiej, a nie tylko jako figurant. Jaki los czeka Putina? Może zostanie szefem Gazpromu, albo premierem, albo odejdzie w polityczny niebyt. Dla Miedwiediewa bezpieczniej byłoby się go jak najprędzej pozbyć i tak pewnie uczyni.
I na koniec pozostaje pytanie czy rzeczywista zmiana na stanowisku prezydenta daje nadzieje na zmianę linii politycznej? Tu niestety bez wątpienia odpowiedź może być tylko negatywna.


Marcin K.
O mnie Marcin K.

...dziś stało się wczoraj a jutro staje się dziś...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka