130
BLOG
Bajka o tym, dlaczego nie ufać katolikom, czyli...
..."Ściśle tajne", film produkcji amerykańskiej - opowiadający o pożytkach bycia uczciwym człowiekiem, grzechu zdrady, oraz dlaczego warto być protestantem a nie katolikiem, blondynem a nie brunetem, Amerykaninem a nie Ruskim a przede wszystkim, dlaczego warto pracować w kinie. Zaczynamy!Eric Phillippe jest młodym, ambitnym kandydatem na agenta cywilnego kontrwywiadu, czyli FBI. Jest też dobry i uczciwy i kocha swoją młodą żonę. Klasyka. Jego żona także jest typową, filmową żoną agenta tajnych służb, bo domaga się szczegółów pracy męża, dzięki czemu mamy też napięcie w rodzinie. Szefowa Erica to pracoholiczna blondynka, która na ołtarzu bezpieczeństwa narodowego w ofierze złożyła szczęście rodzinne oraz kota - bo jak sama mówi, nie ma nawet takiego przyjaciela. Aha... Jest jeszcze zboczony brunet, agent z długoletnim stażem, gość o trudnym charakterze i podobno szatańskiej inteligencji.No więc, któregoś razu pracoholiczna blondyna bierze młodego ambitnego i mówi mu, że ma obserwować zboczonego bruneta, bo jak wyjdzie na jaw, że on jest bardzo zboczony, to dziennikarze przyczepią się do „firmy". No więc, ten młody idzie, robi za asystenta tego zboczonego i wykrywa różne sprawki. Na koniec zboczony idzie do więzienia a jak zjeżdża windą w dół, w kajdankach to płacze i prosi Erica - módl się za mnie! I Eric mówi, że będzie, bo jest dobry ale my, widzowie, tacy uprzejmi nie jesteśmy i według nas, to ten brzydki, zboczony brunet to nawet na paciorek nie zasługuje. Przecież zdradził Amerykę, nie?„Ściśle tajne" to film, który mimo to jest ciekawy! A dzieje się tak, ponieważ jest... stereotypowy. Nie jakość intrygi warta jest uwagi, lecz sposób w jaki przedstawiany jest świat. Zapewne jeszcze dwa miesiące temu nie zauważyłbym tego, ale po lekturze książki Samuela Huntingtona „Kim jesteśmy?"[1] stałem się wyczulony na protestanckie korzenie kultury amerykańskiej. Huntington dość bezkompromisowo obnaża długą tradycję religijnej oraz rasowej nietolerancji w USA (choć nie uchroniło to jego samego przed oskarżeniami o rasizm). Przypomina, że z Europy do Nowego Świata uciekali głównie przybysze ze społeczeństw protestanckich, na tyle głęboko niechętnych katolicyzmowi, że jeszcze w połowie XIX wieku katolikom nie wolno było kandydować do Senatu (sic!). Dopiero konieczność dwóch wojen światowych sprawiła, że w propagandzie oraz kinie na stałe zagościł motyw przedtem nieznany w Ameryce, czyli pozytywnie pokazani przyjezdni lub potomkowie imigrantów z katolickich krajów.Film „Ściśle tajne" odwołuje się w znaczący sposób do tradycyjnej protestanckiej niechęci wobec „papistów". Główną cechą charakteru Hanssena, „zboczonego bruneta", czyli postaci granej przez charyzmatycznego Chris Coopera, jest dewocyjny katolicyzm. Agent Robert Hanssen jest też chodzącą ilustracją popularnego (niestety) wśród niektórych poglądu, jakoby istniejące w katolicyzmie represjonowanie seksualności musiało doprowadzać do perwersji i zaburzeń tej sfery życia.Ponieważ jednak scenarzyści nie w ciemię są bici, więc aby uniknąć oskarżeń o jawne dyskryminowanie jednego wyznania, to nie jedyny katolik w filmie. Tym dobrym katolikiem, ale nie brunetem tylko blondynem, i nie brzydkim ale przystojnym, jest główny bohater filmu. Jednak Eric jest tzw. katolikiem niepraktykującym. Jego pozytywny wizerunek ufundowany został na pewnej religijnej obojętności, która w połączeniu z, excusez- moi, aryjską urodą i pracowitością tworzy współczesną wersję stereotypu WASP-a. Jest więc ładny „protestancki" katolik przeciwstawiony złemu tradycyjnemu katolikowi.Studiowanie stereotypów może być bardzo ciekawe. Niestety, w przypadku tego filmu jest jedyną radością dla szarych komórek. Godne potępienia są role Ryana Phillippe'a (Eric) oraz Caroline Dhavernas (Juliana), którzy oferują kreację postaci na poziomie serialu „Klan". Zdziwienie więc musi zostać pokazane poprzez w-y-r-a-ź-n-e zmarszczenie czoła. Jeśli postać zrobi coś podstępnego a nie chce zostać przyłapana, wbija wzrok w podłogę i przechyla głowę i jakby na paluszkach się przemykała. Filmu nie ratuje nawet hipnotyzująca swoją brzydotą twarz Coopera który, notabene często grywa - jak mawiamy w Polsce - pracownika służb mundurowych.Zdrajca idzie do pudła, Ameryka się raduje, Ruscy przegrywają. Szkoda tylko, że nie pracuję w kinie, bo bym ten film mógł obejrzeć za darmo...[1] Więcej na temat tej książki Huntingtona napisałem TU.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)