Marcin Sawicki Marcin Sawicki
71
BLOG

Na westernie bez zmian

Marcin Sawicki Marcin Sawicki Kultura Obserwuj notkę 3
  „Strzelec" - na plakacie tego amerykańskiego filmu widać muskularnego mężczyznę dzierżącego karabin. Mężczyzna ów gdzieś podąża i zapewne chce komuś zrobić krzywdę. Czujne małżonki oraz narzeczone widząc taki „wojenny" obrazek od razu wiedzą, że film nie nadaje się na randkę (podobnie jak „Pluton" Oliviera Stone'a). Muszę od razu przyznać - to faktycznie czysto męska rozrywka, bo odwołuje się do instynktów, w które natura częściej i hojniej obdarzyła użytkowników toalety z trójkątem na drzwiach.  Ale nawet ten rodzaj filmów nie stanowi jednolicie nieciekawej masy, bo zdarzają się tu pozycje wpływające na rozwój estetyki w całej branży kinowej - jak „Predator", kopiowany w dziesiątkach seriali i filmów czy „Zaginiony w akcji". Ponieważ są jednak, na szczęście, kobiety gotowe zrobić wiele dla swoich partnerów, w tym również wynudzić się w kinie, mimo powyższych zastrzeżeń będę zwracać do czytelników płci obojga. Omawiany film nie jest kiczem najgorszym. Najgorszy kicz bowiem, to kicz który udaje coś na serio i z patosem próbuje pouczać rozbawionego widza. W tym przypadku scenarzystom tylko w paru momentach nie udało się powstrzymać od nadętego ględzenia, choć niektórych recenzentów i to zirytowało.„Strzelec" od początku wprowadza nas w dobrze znany świat filmów akcji. Konwencję rozpoznajemy od razu gdy okazuje się, że główny bohater -  z zawodu snajper w stopniu sierżanta piechoty morskiej -  po przeżyciu traumy na polu bitwy i stracie przyjaciela wycofuje się z życia oraz zamieszkuje w niedostępnych górach. Za jednym zamachem mamy dwa klasyczne rozwiązania scenariuszowe kina klasy B. Pierwsze nazwijmy „Wycofany by wrócić z podwójnym hukiem"[1]  a drugie „Samotny mistrz"[2].Bobby Lee Swager, bo tak nazywa się główny bohater, zostaje jednak wywabiony ze swojej pustelni, gdy pojawiają się u niego tajniacy z Secret Service, którzy chcą aby pomógł im ocalić życie prezydenta. Jak przeczuwa sam dzielny sierżant, oraz widzowie pochłaniający pop-corn, coś tu nie gra. Scenarzyści w tym momencie na stół rzucają kolejną mocną kartę, schemat w kinie amerykańskim niezwykle popularny od czasów kultowego serialu „The Fugitive"[3] - po naszemu „Uciekinier".Wszyscy dybią na jego życie, nikt mu nie ufa lecz samotny mistrz zamierza się odegrać! Szykuje się do tego z tak wielką wprawą, że nikt w kinie nie może wątpić w śmierć jego prześladowców oraz zwycięstwo na parę sekund przed napisami końcowymi.  Ranny -  umie sam się wyleczyć. Osaczony -  potrafi sam powalić wielu przeciwników. Z daleka swoim precyzyjnym strzałem zabija skutecznie jak wirus Ebola.Film choć jest rozrywką z gatunku tych płytszych, niesie sporo informacji o atmosferze debaty politycznej w USA. Wojna w Iraku wywołana z powodu ropy, jest tematem rozmów między różnymi postaciami zaś szeroko pojęta korupcja władzy przeciwstawiona zostaje światu prostych, uczciwych obywateli amerykańskich takich jak nasz Bobby Lee Swager, którego największym marzeniem było biegać z psiakiem i strzelbą „po samiuśkich szczytach". Im więcej odrażającej prawdy o elitach własnego kraju poznaje bohater, tym bardziej staje się jasne, że jedyną karą za taką zdradę narodu jest śmierć (na szczęście widowiskowa).  Z powodu paru cech film ten przypomina także westerny. W  "ludowy" sposób pojęta sprawiedliwość zostaje wymierzona przy pomocy dymiących luf a kwestie wypowiadane przez zabójczo sprawnego Swagera momentalnie skojarzyły mi się z przebojem country Hanka Williamsa Juniora pt. „If the south would have won" - po polsku „Gdyby zwyciężyło Południe". Niedawno tę piosenkę przypominał w Trójce Wojciech Cejrowski.If the south woulda won we woulda had it made.
I'd probably run for president of the southern states.
The day Elvis passed away would be our national holiday.
If the south woulda won we woulda had it made.
I'd make my surpreme court down in Texas and we wouldn't have no killers getting off free.
If they were proven guilty then they would swing quickly,
instead of writin' books and smilin' on T.V.
We'd all learn cajan cookin' in Luiousiana
and I'd put that capital back in Alabama.
We'd put Florida on the right track, 'cause we'd take Miami back
and throw all them pushers in the slammer.
Tym z Państwa, którzy znają inne języki ale angielskiego akurat nie, pozwolę sobie nieudolnie przetłumaczyć najsmaczniejsze fragmenty. Hank Williams Junior śpiewa, że gdyby Południe wygrało wojnę secesyjną, to oprócz tego, że każda rocznica śmierci Elvisa Presleya byłaby świętem państwowym także żaden zabójca nie uszedłby z życiem, stolica byłaby w Alabamie a na Florydzie zostałby zrobiony porządek, gdyż - jak śpiewa Hank Williams Jr. - odbilibyśmy Miami (czyt. z rąk kubańskich).  W tej „zdrowej" konwencji także jest drugie imię bohatera filmu Bobby'ego bo na chrzcie dali mu "Lee", imię na południu nadawane często w intencji oddania hołdu legendarnemu generałowi konfederatów Robertowi E. Lee. A co także ważne,  sympatia morderczego sierżanta mówi z niezwykle wyraźnym południowym akcentem (tak jakby u nas ktoś silnie zaciągał „z góralska"). Mamy więc zestaw sygnałów, pozwalających odczytać wiadomość pod hasłem: tu naród - STOP- żądamy sprawiedliwości-STOP-ale takiej po naszemu-STOP-jak to drzewiej bywało-STOP.  Jest zrozumiałe, że obywatele się frustrują gdy nawet amerykańskie media pokazują przedziwną klęskę imperium w Iraku. W końcu wszyscy głosowali po to, żeby było lepiej a prezydent to nawet obiecał. Kino dostarcza tu materiału prawie psychoterapeutycznego. Obrazuje przyczyny klęski - przekupni politycy to zrobili -  i zapewnia widzowi katharsis, bo na końcu łobuzy giną. Zrozumiałe też jest to zepchnięcie odpowiedzialności na złe elity. Żaden producent filmowy nie będzie przecież chciał irytować i zawstydzać swojej widowni komunikatem: sami sobie zgotowaliście ten los przy urnach wyborczych.„Strzelca" polecam miłośnikom chrzęstu łusek karabinowych padających na posadzkę oraz szybkich sprawnych opowieści pełnych akcji. A jeśli uda się Państwu wyśledzić jakieś interesujące rozwiązania w scenariuszu, godne analizy lub komentarza - zapraszam do rozmowy.----------------------------- [1] Znane choćby z sympatycznego westernu Lawrence'a Kasdana „Silverado" (1985)[2] Znane z wielu, bardzo wielu filmów karate ale także westernów na przykład „Niesamowity jeździec" (1985) z Clintem Eastwoodem w roli głównej. Połączenie wskazanych dwóch schematów, jak w „Strzelcu" oferuje także klasyczny film akcji „Wygrać ze śmiercią" ze Stevenem Seagalem w roli głównej (1990). [3] Serial „The Fugitive" nadawany był w amerykańskiej telewizji ABC w latach 1963 - 1967 i zwany bywa „najdłuższą sekwencją ucieczki w historii telewizji". Polskim widzom znana jest jego wersja kinowa z Harrisonem Fordem w roli głównej (1993).

Najbardziej lubię czytać oraz słuchać ludzi o innych poglądach. To po prostu najciekawsze. Jaki sens z wysłuchiwania kogoś, kto ma to samo zdanie?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Kultura