127
BLOG
Brzydkie kaczątko nie kwacze
Jest mały, trochę grubawy, ma niemodną fryzurę, lekkiego zeza i krzywy ząb z przodu. Stoi ubrany w za ciasny garnitur i koszulę, prawie wychodzącą ze spodni. Nazywa się Paul Potts, jest sprzedawcą telefonów komórkowych i wystąpił w programie „Britain's Got Talent" w telewizji ITV1. Sprawia, że ludzie płaczą. Pięć dni temu Potts wystąpił w programie telewizyjnym podobnym do „Idola", ale dającym szansę zaprezentowania się ludziom, którzy sądzą, że mają talent dowolnego rodzaju - mogą być zarówno śpiewakami, jak i brzuchomówcami, żonglerami, tancerzami czy magikami. Kiedy ten trzydziestosześcioletni mieszkaniec Walii postanowił zaśpiewać arię „Nessun dorma" z opery „Turandot" Pucciniego, trójka jurorów programu miała wyraźnie skwaszone miny, nie wierząc, że ktoś tak brzydki i zwykły może mieć iskrę talentu. A jednak!Wczoraj wieczorem pospolite ruszenie polskich internautów oglądało jego występ, który zamieszczony na You Tube rozreklamował portal gazeta.pl. Na Salonie24 pisał o tym również tatarstan1 w swoim blogu . Praktycznie wszyscy internauci, którzy skomentowali występ na forum portalu gazeta.pl czy You Tube, dzielili się swoim wzruszeniem („Płakałam", „Szok!", „Oglądałam trzy razy i za każdym razem płakałam!", etc.). Nieliczni zaledwie podejrzewali podstęp telewizji oraz chytrą manipulację - sztuczkę z podłożeniem cudzego głosu albo podstawienie faceta, który jest zawodowym śpiewakiem. Ja po obejrzeniu pierwszy raz miałem łzy w oczach. Po drugim razie również. Za trzecim razem zacząłem się zastanawiać, otwierać kolejne strony internetowe i faktycznie jest tu lekka manipulacja telewizyjna. Jaka?Podejrzenia o playback można raczej odrzucić, bo autorzy programu zbyt wiele ryzykowaliby w momencie złapania na oszustwie, co niechybnie nastąpiłoby, gdy zawodnik spróbuje zaśpiewać poza studiem. Jasne, że co pewien czas w biznesie pojawiają się narwańcy, którzy kalkulując w ten sposób, próbują omamić publiczność, ale z wielu możliwości zajmijmy się tą bardziej prawdopodobną, czyli tym rodzajem manipulacji, który jest bezpieczny dla wiarygodności programu.W pierwszej części zamieszczonego na You Tube materiału, Paul Potts wyznaje swoją długoletnią miłość wobec opery. Jednak nie dowiadujemy się, czym ona się wyrażała. To jednak można sprawdzić na brytyjskiej Wikipedii. Otóż Potts po udziale w innym telewizyjnym programie 8 lat temu, spędził dwa sezony letnie we Włoszech, ucząc się śpiewu pod kierunkiem tak znakomitych artystów jak Luciano Pavarotti. Paul Potts w tym telewizyjnym materiale powinien w takim razie być przedstawiony jako śpiewak, który „do szkołów" chodził, fachu się uczył oraz bezskutecznie próbował już rozpocząć zawodową karierę a z powodu choroby oraz mizernego wyglądu nie zrealizował swojego marzenia. Możemy przypuszczać, że producenci programu bali się jednak, że takie postawienie sprawy odarłoby przypadek Pottsa z aury niezwykłości, otaczającej zwykłego człowieka, na co dzień sprzedającego telefonu a ni stąd, ni zowąd błyszczącego na scenie.Czy to oznacza, że sprawa jest dęta? Nie! Potts ma bezdyskusyjnie dobry głos a Stwórca zrekompensował mu, mówiąc językiem Pana Zagłoby „podły wygląd" obdarzając talentem. Oglądanie kogoś tak niepozornego, kto w momencie, gdy śpiewa potrafi zahipnotyzować tłum i sprawić, że kobietom (i mężczyznom) łzy lecą z oczu - to wszystko jest niesamowitym przeżyciem.Przeżyciem dającym wiele dobrych emocji, pozwalającym uwierzyć na chwilę w świat podobny do bajki, gdzie brzydkie kaczątka, chociaż na niecałe trzy minuty mogą zmienić się w łabędzie, zapierające dech w piersiach cynicznym i modnym blondynom zasiadającym w jury telewizyjnego programu. Dla tego obrazka warto zobaczyć ten klip.



Komentarze
Pokaż komentarze (15)