27 obserwujących
1201 notek
678k odsłon
  1264   3

Wyszło szydło (przez małe „s”, podkreślam) z worka…

Podkreślam, żeby nie być posądzonym o plagiat tytułu. W te słowa bowiem pani Premier rozpoczęła swoją wypowiedź na jednej z konwencji PiS w 2015 roku. Już po wyborze Prezydenta, ale na pewno jeszcze przed wyborami parlamentarnymi. Zapamiętałem, bo to była jedyna konwencja tej partii, w której wziąłem udział. Jedyna zresztą konwencja jakiejkolwiek partii, w której kiedykolwiek uczestniczyłem. Ani wcześniej, ani później, nie dałem się już nabrać na żadne takie (Choć, z perspektywy czasu, mile wspominam. Był przynajmniej entuzjazm. Teraz bym go w sobie nie miał pewnie ani krzty). Ale ja nie o tym.

Trzy czy dwa dni temu włączam telewizor. Od kilku lat mam dość zawężone pole w tym zakresie i oglądam tylko kanały sportowe. No więc włączyłem, pierwszy z brzegu, TVP Sport. Pokazują, z Bydgoszczy a nie z Warszawy (co trochę dziwne w kontekście tego, że nasza wybitna lekkoatletka całe życie biegała w stołecznej Polonii), Memoriał Ireny Szewińskiej. Myślę, ok, chwilę pooglądam. Akurat ruszyły panie w jednej z konkurencji, które pani Irena biegała. Tym lepiej. Patrzę i widzę, że dwie z trzech najlepszych obecnie Polek, w tym mistrzyni Europy, biegną, owszem, w szeroko rozumianym czubie, ale ze 30m (sic!) przed nimi porusza się pocisk w ciemnoskórej oprawie. Okazało się, że to jednak nie pocisk, a mało komu przed sezonem znana Namibijka o wdzięcznym nazwisku Mboma. Przybiegła na metę ze 3 sekundy przed drugą Justyną Święty, w czasie 48,54s. Kto się trochę zna, ten wie, co to oznacza. Niecałą sekundę szybciej biegała ponad 40 lat temu najszybsza na świecie, naćpana po uszy zresztą, NRD-ówka o nieco mniej wdzięcznym nazwisku Koch. Ja mam od lat co do wyników osiąganych w lekkiej atletyce, szczególnie do rezultatów uzyskiwanych przez Amerykanów, Rosjan, Brytyjczyków, Niemców i tym podobnych nacji, stosunek wyjątkowo obojętny, żeby nie rzec, że jestem wobec nich mocno zdystansowany, no ale tu nawet mnie ruszyło. No bo jak? Na 10 najlepszych wyników w historii tylko cztery zostały uzyskane w tym stuleciu. Reszta w dobie ewidentnie stosowanego dopingu w latach 80-tych i 90-tych wieku poprzedniego. Z tych czterech współczesnych ten był niby dopiero trzeci, ale autorka najlepszego wyniku (48,14), niejaka panna Naser z Bahrajnu, mistrzyni świata sprzed dwóch lat z Dohy, już „odsiaduje” karę za doping, a dwie pozostałe, Bahamka Miller i Amerykanka Richards, jakimś niezbadanym cudem się uchowały.

No więc, pomyślałem, albo jakiś wielki talent, albo to samo co zawsze. No i już wiem. W środę na stadionie Zawiszy zwyciężyła nie ona, a testosteron. Ta wiadomość jest o tyle dobra, że pozwala nie pozwolić zawodniczce na start na igrzyskach. Jej i jej, trochę tylko wolniejszej ostatnio, koleżance z teamu. Przy okazji ogłoszono, że nieco wcześniej na dopingu złapaną „nową Flo”, czyli Sha’Carri Richardson. Amerykanka, posiadaczka siódmego najszybszego w historii i drugiego w tym roku rezultatu na 100m (10,72), była główną, obok Jamajki Pryce, kandydatką do złota w Tokio. To z pewnością cios dla image’u Stanów Zjednoczonych, ale kto wie czy nie najlepsze rozwiązanie dla samej sprinterki. Złotego medalu, tak jak Griffith-Joyner, na pewno już nie zdobędzie, ale może przez to będzie żyła od "ikony" (nie wiem tylko czego) znacznie dłużej?

A swoją drogą ile i co musiało brać to całe bractwo z czasów igrzysk w Moskwie, LA, Seulu czy Barcelony, skoro potrafili biegać na poziomie wyższym niż obecnie, a ci którzy się do nich ledwie zbliżają, robią to, że się tak eufemistycznie wyrażę, w dużej rozbieżności z przepisami.

Szkoda tylko, że te wszystkie szydła wychodzą jedynie w sytuacjach, kiedy sprawy są już tak ewidentne, że w żaden sposób nie da się tego zamieść pod dywan. Ani przez rządy zainteresowanych państw, ani przez MKOl, ani nawet przez WADA. I to, z reguły, tylko w przypadku tych mniej równych.


Lubię to! Skomentuj19 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport