Jest tylko jedna mała różnica. Francuzi są czwartą drużyną świata, A Lech, który to już raz, nie wchodzi do Ligi Mistrzów.
Natomiast wczoraj pobił rekord świata. W takiej sytuacji, prowadząc po wyjazdowym meczu 4:1, nikt w historii jeszcze nie odpadł. Można rzec „Polak potrafi!”
Teraz tylko pytanie: czy Polak? Ilu tam Polaków grało? Trzech? Czterech? Polska liga stoi trzeciorzędnymi obcokrajowcami. Nie pozwalają rozwijać się polskim młodzieżowcom, którym blokują miejsca w pierwszych składach, a jednocześnie jak przychodzi co do czego, to nie są w stanie stawić czoła żadnemu europejskiemu ligowemu totalnemu przeciętniakowi. I tak od lat. Bo tak różnym hochsztaplerom/działaczom pasuje. Przy czym to, co wczoraj zaprezentowali "poznaniacy", to było jakieś horrendum. Taką indolencję i 'niemotowatość" to tylko czasem nasza reprezentacja z czasów Michniewicza albo Probierza, i to grając z zespołami z trochę wyższej półki, potrafiła zaprezentować.
A my się dziwimy, że potem nie potrafimy wejść do finałów MŚ, w których to, z nakazu infantino, występuje jedna czwarta krajów zrzeszonych w FIFA. A jaką niby mamy do tego legitymację?



Komentarze
Pokaż komentarze (5)