Szczęsny z ogromną wpadką. Nie do wiary, co zrobił w bramce Barcelony

Redakcja Redakcja Piłka nożna Obserwuj temat Obserwuj notkę 6
W środowy wieczór Wojciech Szczęsny zanotował fatalny występ w barwach Barcelony podczas meczu 6. kolejki La Liga z Racingiem Santander (7:2) na Camp Nou. Polski bramkarz pojawił się na murawie tuż po przerwie, zastępując kontuzjowanego podstawowego golkipera, Joana Garcię. Chwilę później popełnił niewytłumaczalny błąd, który zakończył się stratą kuriozalnej bramki w 65. minucie spotkania. Wpadka Polaka będzie viralem do końca sezonu La Ligi.

Z artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Wojciech Szczęsny musiał nagle wejść na murawę
  • Jak wyglądał jego fatalny błąd w polu bramkowym
  • Co o występie Polaka napisały największe hiszpańskie dzienniki
  • Jak przebiegało to szalone spotkanie

Dominacja Barcelony od pierwszej minuty

Spotkanie z Racingiem Santander od samego początku przebiegało pod dyktando podopiecznych niemieckiego szkoleniowca. Barcelona wyszła na prowadzenie już w 8. minucie po błyskotliwej akcji Joao Cancelo, który precyzyjnym uderzeniem otworzył wynik meczu. Zespół z Katalonii grał z ogromną swobodą, spychając rywali do głębokiej defensywy.

Kolejne minuty pierwszej połowy to popis Raphinhy, który raz po raz nękał obronę gości swoimi rajdami. Brazylijczyk zdobył dwie bramki jeszcze przed gwizdkiem kończącym pierwszą część gry, podwyższając wynik na 4:1. Wydawało się, że druga odsłona meczu będzie dla Barcelony jedynie formalnością i okazją do oszczędzania sił liderów.

Niespodziewane emocje na Camp Nou zaczęły się jednak jeszcze przed przerwą. Joan Garcia, podstawowy bramkarz Barcelony, poślizgnął się na mokrej murawie podczas próby interwencji i doznał urazu kolana. Sztab medyczny od razu zasygnalizował konieczność zmiany, co oznaczało szansę dla Wojciecha Szczęsnego.

Fatalna pomyłka Szczęsnego w Barcelonie

W przerwie spotkania, dokładnie w 46. minucie, niemiecki szkoleniowiec zdecydował się posłać do boju Polaka. Dla doświadczonego golkipera miała to być spokojna połowa w meczu pod pełną kontrolą gospodarzy, którzy prowadzili do przerwy 4:1, a kibice zgromadzeni na trybunach zaczęli świętować wysokie zwycięstwo.

Rzeczywistość okazała się jednak brutalna dla Szczęsnego. Polak otrzymał proste podanie od jednego z obrońców i zamiast wybić futbolówkę, podjął kuriozalną próbę dryblingu tuż przed własną linią bramkową. Futbolówkę bez problemu odebrał mu napastnik gości Yassir Zabiri.

Marokańczyk z najbliższej odległości wpakował piłkę do pustej siatki, doprowadzając do stanu 4:2. Błąd został uznany przez hiszpańskich komentatorów w mediach za absurdalny, zwłaszcza biorąc pod uwagę rutynę polskiego bramkarza. Na trybunach zapadła chwilowa cisza, a realizatorzy telewizyjni wielokrotnie pokazywali powtórki gola.  


Hiszpańskie media bez litości dla Polaka

Zachowanie polskiego bramkarza natychmiast wywołało falę krytyki w największych mediach na Półwyspie Iberyjskim. Dziennikarze zgodnie uznali jego decyzję za przejaw skrajnej nieodpowiedzialności, która mogła przywrócić Racing do gry o korzystny wynik. Kataloński dziennik "Sport" był w swojej ocenie najbardziej radykalny.

Redakcja przyznała Wojciechowi Szczęsnemu najniższą w zespole notę "3" w skali dziesięciostopniowej. "Błąd przy golu na 4:2 jest niewytłumaczalny dla bramkarza z jego doświadczeniem" - podsumował dziennik "Sport" w pomeczowej relacji. Równie surowa w ocenie była redakcja "Mundo Deportivo", która nazwała zagranie Polaka "lekkomyślnym". Gazeta zwróciła uwagę, że choć Szczęsny później obronił groźny strzał Zabiriego, to niesmak po błędzie pozostanie na długo. 


Grad goli na Camp Nou i popis Raphinhi

Mimo nerwowej sytuacji w szeregach obronnych Barcelona błyskawicznie odpowiedziała na trafienie rywali. Zaledwie dwie minuty po błędzie Szczęsnego sędzia podyktował rzut karny. Była 67. minuta spotkania.

Do piłki podszedł Raphinha, który pewnym uderzeniem z jedenastu metrów skompletował hat-tricka. Brazylijczyk był niekwestionowanym bohaterem wieczoru, napędzając niemal każdą akcję ofensywną swojego zespołu.

W 79. minucie swoje pierwsze trafienie w La Liga zaliczył Gabriel Jesus, który wykończył podanie Lamine Yamala. Ten ostatni ustalił wynik spotkania w 89. minucie, zdobywając bramkę po asyście Karima Adeyemiego. Ostatecznie Barcelona rozbiła Racing Santander 7:2.

Jak wynika z meczowych statystyk, zespół Hansiego Flicka utrzymał fotel lidera z kompletem 18 punktów na koncie. Pytanie, czy uraz Joana Garcii okaże się poważny i Szczęsny będzie miał szansę jeszcze stanąć między słupkami Barcelony?  

Fot. Wojciech Szczęsny, bramkarz FC Barcelony/East News 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj6 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Sport