HareM HareM
281
BLOG

Trochę za wcześnie na fetowanie

HareM HareM Rozmaitości Obserwuj notkę 5

Żeby nie było. Mnie się też gra Polaków podoba. Widzę dużą szansę na awans do grona uczestników najważniejszej imprezy czterolecia. Ale trochę mnie te przedwczesne achy i ochy na naszą siatkarską reprezentacją, które pojawiły się w prasie i wypowiedziach niektórych osób publicznych, denerwują.
Bo do Londynu droga jeszcze bardzo daleka. Przed siatkarzami osiem spotkań. W tym cztery z potencjalnie najtrudniejszymi przeciwnikami. Nie graliśmy bowiem jeszcze ani z Brazylią, ani z Rosją, ani z Włochami, ani nawet z USA. Z każdą z tych drużyn mamy, przynajmniej w ostatnich latach, „ujemny bilans bramkowy”. Żaden z tych zespołów nam nie leży. Wygraliśmy, co prawda, niedawno na ME z Kacapią, ale oni są w tym sezonie w naprawdę rewelacyjnie wysokiej dyspozycji. Z Brazylią nie wygraliśmy meczu o stawkę od „że ho, ho”. Włosi zlali nas w półfinale w Wiedniu, a z Amerykanami zawsze idzie nam ostatnio jak po grudzie.
Można twierdzić, że to Kuba, a nie USA jest wicemistrzem świata i że to Serbowie, a nie Włosi są mistrzami Europy. Zgoda. Tylko, że Kuba, a już na pewno Serbia, przyleciały tu bez formy. Włosi natomiast pokonali w Japonii Brazylię. USA niby przegrało z Canarinhos i Rosją, ale (widziałem drugi set z Sowietami) wyglądają mocno i na pewno skóry łatwo nie sprzeddadzą. Ponadto niekoniecznie łatwe będą też niektóre inne mecze. Przecież ten cały Iran też sroce spod ogona nie wyleciał.
Rozkład gier jest taki, ze z Brazylią i Rosją gramy na końcu. Przystępując do tych spotkań na luzie możemy sprawić w Japonii niezłą sensację. Grając z nożem na gardle, o być albo nie być, może dojść do tego, ze obejdziemy się smakiem. Czyli skończymy na czwartej lub piątej pozycji.
Myślę, że kluczowe będą dla Polski spotkania z Włochami i właśnie ze Stanami. Na nich powinniśmy się, przede wszystkim, skupić. Jeśli wygramy te dwa mecze to, nie tracąc punktów z potencjalnie słabszymi zespołami i mając na uwadze rezultaty wszystkich dotychczasowych spotkań, jedziemy za rok do Anglii. Jeśli nie wygramy tych dwóch meczów to będziemy zmuszeni bić się o Londyn na kolejnych, wyczerpujących, turniejach. Co, w świetle walki o olimpijskie medale, postawi nas w bardzo niekorzystnej względem tych, którzy nie będą musieli walczyć o olimpijski paszport w przyszłym roku, sytuacji. Więc lepiej, dużo lepiej, żebyśmy w tej trójce byli. Tylko na Boga. Bądźmy w niej po Pucharze Świata, a nie po jego trzech pierwszych turach. Zacznijmy fetować 4-go grudnia. 23-go listopada jest na to ciut za wcześnie.

HareM
O mnie HareM

jakem głodny tom zły, jakem syty to umiem być niezły

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Rozmaitości