Elon Musk potwierdził właśnie sensacyjną dla wielu wiadomość, iż zamierza wejść ze swoją prywatną firmą kosmiczną SpaceX na nowojorską giełdę w 2026 r. Co prawda cały czas zarzekał się, że tego nie zrobi, ponieważ procedury obowiązujące spółki giełdowe są znacznie bardziej skomplikowane od tych dla firm prywatnych, jednak w końcu doszedł do wniosku, że w sumie ryzyko mu się opłaci.
Według analiz ekspertów, IPO SpaceX będzie jednym z największych w dziejach giełdy, jej kapitalizacja powinna osiągnąć sumę od 800 mld$ do nawet 1500 mld$, zaś bezpośrednia suma pieniędzy, które SpaceX wyciągnie z giełdy sięgnie 30 mld$,które będzie mógł zużytkować na następne projekty inwestycyjne. Trzeba przy tym zdawać sobie sprawę, że oznacza to po prostu masowe wotum zaufania, wyrażone przez inwestorów giełdowych dla samego Elona Muska (mimo jego niedawnych błazeństw politycznych). W końcu gotowi są zaryzykować wielkie pieniądze, UFAJĄC, że spełni swoje obietnice budowy "gwiezdnego imperium". Przy tym są to nie tylko tysiące indywidualnych graczy, ale też szereg funduszy, banków inwestycyjnych i innych profesjonalnych kancelarii, kierujących się nie emocjami, tylko trzeźwym rachunkiem szans i ryzyka.
Wyjaśnienie jest w gruncie rzeczy proste- SpaceX jest czołową, najbardziej technologiczną firmą kosmiczną na świecie, a przy tym najszybciej się rozwijającą, w wielu dziedzinach wręcz globalnym monopolistą. W 2025 r. wystrzeliła już na orbitę ziemską 161 rakiet Falcon 9, a więc po 3 tygodniowo z precyzją zegarka szwajcarskiego. Od 10 lat są to również rakiety wielokrotnego użytku, zaś rekordzistka odbyła już ponad 30 lotów! Dzięki temu, jak również taśmowej produkcji rakiet oraz silników Merlin Falcon 9 SpaceX zdecydowanie lideruje w taniości dostarczania 1 kg ładunku użytecznego na orbitę, schodząc poniżej 3 tys.$ za kg. Zresztą SpaceX jest nadal JEDYNĄ na świecie firmą, która komercyjnie używa rakiet wielokrotnego użytku do lotów orbitalnych.
Większość lotów Falcona 9 obsługuje budowę sieci satelitów dostarczających internet dla większości państw na świecie, zwanych Starlinkami. SpaceX wystrzelił ich już 7900, z czego aktywnych jest 6750,(nawiasem mówiąc, jest to większość działających satelitów na ziemskiej orbicie) co pozwala mu obsługiwać już ponad 8 mln użytkowników. Przy czym, o ile pierwsza wersja Starlink v.1,0 ważyła ok. 260 kg, to obecna v.2,0 mini waży już ok.800 kg, natomiast ostateczna v.2,0 ok. 1200 kg, co zapewni 10 razy większą przepustowość. Nie znamy całkowitej liczby starlinków jednocześnie działających, będzie ich prawdopodobnie od 30 tys do 40 tys. przy czym cały czas trzeba będzie ich uzupełniać nowymi, ponieważ po 5 latach służby będą spalane w atmosferze. Jednak już teraz wiadomo, że Starlink może obsługiwać nie tylko naziemne modemy w postaci małej anteny, ale również środki transportu na lądzie, morzu, a nawet samoloty!
Już sam internet satelitarny do niedawna był domeną SF, jednak Elon Musk przy współpracy choćby z T-Mobile planuje wykorzystywać wersję v.2,0 do zwyczajnej komunikacji z telefonami komórkowymi, wyprodukował nawet specjalny telefon dla takiej komunikacji. Uwzględniając światową popularność "komórek" łatwo sobie wyobrazić, jaki to może być biznes! Jednak następny jego projekt chyba przebija i ten "telefoniczny". Jak wiadomo, budowa zaawansowanych SI wymaga wielu tysięcy potężnych procesorów, a te zużywają ogromne ilości energii, wody do chłodzenia i miejsca do ich budowy. Musk zaproponował wykorzystanie rozwiniętej sieci Starlink do budowy ogromnej, największej na świecie SI na orbicie. Każdy satelita będzie wyposażony w odrębny komputer z wielu procesorami, miałby dodatkowe panele fotowoltaiczne dla zaopatrzenia w energię, ochładzanie przy wykorzystaniu próżni (choć wbrew pozorom nie jest to prosty proces) i połączenie laserowe z resztą satelitów. Taka sieć SI mogłaby zużywać nawet 100 TWh/rok, dla porównania cała produkcja energii w USA obecnie wynosi 425 TWh/rok, nie obciążając przy tym środowiska ziemskiego. Można byłoby potraktować taki projekt jako bajkę o żelaznym wilku, gdyby kochany Elon nie miał zwyczaju regularnie realizować swoje zapewnienia, no, może ciut później, niż obiecywał :-)
Wszystkie te plany "wiszą na jednym gwoździu", czyli na Starshipie. Jest to największa rakieta w dziejach, zbudowana z dwóch stopni, które można będzie użytkować wielokrotnie, można powiedzieć, że ludzie przesiądą się z rakiet jednorazowych na system działający identycznie, jak samoloty, co da co najmniej dziesięciokrotne obniżenie kosztów wystrzelenia ładunku użytecznego na orbitę. Starship jest tak rewolucyjnym projektem, że najlepszy zespół inżynierów na świecie, czyli załoga SpaceX od kilku lat trudzi się nad jego realizacją, stopniowo polepszając konstrukcję.Celem jest uzyskanie podobnej sprawności, jak przy Falconie 9. Zasadnicze prace przeprowadza się w Teksasie, na Starbase, gdzie zbudowano wielki zakład budowy Starshipów oraz dwie wieże startowe, które będą również używane dla łapania powracających stopni.
Niemniej już niedługo główna działalnośc komercyjna przeniesie się na Canaveral, gdzie również SpaceX buduje dwa stanowiska startowe oraz Gigafactory, w której jednocześnie będzie można budować 24 Starshipy systemem taśmowym. Musk obiecuje rozpoczęcie lotów komercyjnych z nowymi Starlinkami v. 2.0 do końca 26 r, po zakończeniu lotów testowych, ano zobaczymy, może naprawdę zdąży... chciałbym opuścić tutaj całą epopeję związaną z powtórnym lotem na Księżyc i udziałem w tym projekcie zwanym "Artemida" SpaceX-a, jak również planów Wyprawy na Marsa, ponieważ jest to osobny , obszerny temat warty osobnego tekstu, dlatego zatrzymamy sie tylko przy pracach orbitalnych. Otóż wprowadzenie Starshipa do użytku komercyjnego gwałtownie obniży ceny transportu ładunku na orbitę, co spowoduje istny wyścig (podobny do podboju Ameryk) w celu wykorzystania otwierających się szans na wspaniałe biznesy przy budowie stacji orbitalnych, przemyśle wykorzystującym mikrograwitację, turystyce. A w późniejszych czasach w górnictwie kosmicznym na planetoidach czy Księżycu.
Proszę pamiętać, że jakby to dziwnie brzmiało, opanowanie TANIEGO transportu kosmicznego, czyli czegoś, nad czym pracuje z takim zacięciem SpaceX oznacza otwarcie granic dla ekspansji w nowe, dosłownie BEZGRANICZNE przestrzenie, które PIONIEROM zaoferują jeszcze nieprzeliczone zyski i to przez bardzo długi czas. Na czele stawki na długie lata uplasuje się SpaceX Elona Muska i to skłania inwestorów do tak masowego zaangażowania się w awanturę rodem z klasycznej SF. A ponieważ Musk jest włascicielem ok. 40 % akcji SpaceX, nagle wzbogaci się dodatkowo o te drobne setki mld$, już obecnie wyceniają go nieco awansem na 750 mld$, co wzbudza określone, całkiem zrozumiałe emocje. Jednak i ten temat jest na tyle rozwojowy, iż warto go omówić w osobnym tekście, mogę tylko obiecać, że raczej nie będzie nudny :-)


Komentarze
Pokaż komentarze (6)