Biblijnie
Wolność prawdy więzieniem kłamstwa
11 obserwujących
233 notki
47k odsłon
55 odsłon

Running

Wykop Skomentuj2

Drugiego sierpnia dwa tysiące dwudziestego roku, zamiast obiadu pochłonąłem siedem kilometrów wiejskiej drogi.  Siedmiomilowy slow running skonsumował jakieś 500 kalorii, paradoksalnie nasycając mnie po brzegi. Po pierwszym kilometrze w prawej łydce pojawił się ból. Nietrenowane od kilku lat ciało objawiło tak swe istnienie - a jednak JESTEM - zabolało.  Nie przerywając biegu zapadłem w zadumę...  Kim jestem? Chcę biec , a moje ciało mówi - nie. Zaistniał jakiś nieoczekiwany dualizm , tylko nie rozumiałem w czym, i kto stał się jego obserwatorem. Skoro zauważyłem w  sobie dualizm, musiałem dokonać tego jako obiektywny obserwator - trzeci aplikat.   Stanowię zatem jakąś trójcę. Pojawiła się  wówczas myśl; 

Pierwszy Tesaloniczan pięć dwadzieścia trzy...  "nienaruszony duch wasz, dusza i ciało"  ...

Dwa tysiące lat temu nowotestamentowy Paweł  zapisał, że jestem trójcą, by dziś biegli profesorzy psychiatrii badali, czy aby jaźni rozdwojenia nie zaznałem. Nie mogłem doznać rozdwojenia - panowie biegli, skoro już z definicji jestem roz - trojony. Zatem gdybym dostąpił roz -czworzenia , wówczas moglibyście na coś  się przydać. Zdaniem Biblii wasz psychiatryczny autorytet nigdy nie istniał, albowiem doszukujecie się rozdwojenia w definitywnym trójczłonie.

Pochodzący sprzed dwudziestu wieków  pawłowy zapis , zrozumiałem dopiero  podczas truchtu w strugach deszczu, jako  półwieczny już skądinąd człowiek . Przecież od dawna znam te słowa. Potwierdziłem ich autentyczność w rozważaniach zapisanych na moich internetowych blogach, lecz absolutnie ich nie rozumiałem. Co mam z istniejącą we mnie trójcą uczynić?   Jak mam pogodzić trzy istoty, w które mnie wyposażył wielki wybuch, skoro psycholodzy nie są w stanie pogodzić dwóch , na przykład rozwodzących się małżonków?

Wnikliwa analiza zaistniałego we mnie konfliktu , wynikająca z programowego trójczłonu opisanego w BIBLII, uzmysłowiła mi, że tak naprawdę mam do pogodzenia tylko dwa elementy mojej trójcy, gdyż mój DUCH jest li tylko niezależnym obserwatorem mojej istności. Nie wkracza w polemikę z moją duszą ni z moim ciałem;

 Kpł 7,27

Wszelka dusza, która by jadła krew, zginie z ludzi swoich.  - Biblia Jakuba Wujka

Oczywiście sprawdziłem powyższy werset w ORYGINALE. Tłumaczenie te jest najbliższe tekstom oryginalnym. Dowiaduję się przeto, że jadła domaga się moja dusza, a nie moje ciało.

Gdy zasiadłem do biblijnego studium, przestałem trenować własne ciało. Zaniechałem w jednej chwili biegania - mojej wielkiej pasji, by zaoszczędzony w ten sposób czas przeznaczyć na  studium KSIĄŻKI. Widziałem w lustrze, że moje ciało zmieniało swój wygląd. Traciło pierwotną doskonałość.

Skoro jadła domaga się moja dusza, znaczy, że to jej zasługą jest, iż moje ciało obrosło niechcianym tłuszczem. Moja dusza uwielbia słodycze, przez które cierpi ciało. Dusza nigdy nie odmawia sobie słodyczy, choć przecież wie, że mojemu ciału absolutnie one nie służą. Wygląda na to, że moja dusza wzięła moje ciało pod pantofel. Zależy jej tylko na własnej wygodzie. Dogadza sobie na moich oczach, a ja patrząc w lustro współczuję mojemu ciału.

Jako niezależny obserwator  własnej istności stwierdzam, że będąc duchem, zobowiązany jestem pouczyć moją duszę, aby zechciała mieć baczenie na nasze  ciało. Przecież to dzięki niemu realizujemy tu własne pasje. Kiedy stracimy ciało, stracimy naszą wizualizację, dzięki której jesteśmy  spojeni, oraz dzięki której jesteśmy w stanie zdziałać cokolwiek w materii;


DUSZA - rzeczownik żeński  alegorycznie      -  mama

DUCH   - rzeczownik męski   alegorycznie      -  tata

CIAŁO  - rzeczownik  nijaki  alegorycznie        -  dziecko


Istniejąca we mnie trójca, której przecież nie ja jestem autorem, lecz wielki wybuch, ewentualnie jakiś inny stwórca, to przecież nic innego jak RODZINA - tak zwane DWA PLUS JEDEN. Samotność zatem nie istnieje, zgodnie z tym, co zapisałem w  którejś notce ;

Stąd też i to, co dla człowieka świadomego stanowi błogosławieństwo, osoby  pozbawione PRAWDY nazywają SAMOTNOŚCIĄ. 

https://www.salon24.pl/u/marekpolandia3/1007144,samotnosc


Powyższe rozważania stają się także potwierdzeniem tej oto notki;

Jedynie  taka TRÓJCA spełnia wszystkie przydatne aspekty, a także nasze oczekiwania. Co do prawdziwości powyższej trójcy nikt z nas wątpliwości mieć nie może, bowiem dokładnie wszyscy zbadaliśmy, że powyższy szkic  w naszej rzeczywistości przedstawia PRAWDĘ;

https://www.salon24.pl/u/marekpolandia3/1020038,swieta-trojca


W notce EGO zapisałem;

Zatem moje EGO jest programem ELOHIM, a moje ciało aplikatem niezbędnym temu programowi do realizacji własnego jestestwa. Dochodzę do wniosku, że moje EGO będzie od tej chwili tym, co zacznę  obserwować i badać, by w konsekwencji pozbyć się owego JA, a jeśli okaże się to niemożliwe, zamienię JA w MY. Nie mam wątpliwości, że moje JA jest przyczyną zaistnienia wszelkich podziałów , stąd też koniecznym jest aby zrobić z tymże nieprzydatnym konstruktem porządek. Miłość = BRAK OCZEKIWAŃ, zatem istnienie mojego EGO, skutecznie uniemożliwia mi właściwe zrozumienie słowa MIŁOŚĆ, bowiem moje JA  wiecznie będzie się czegoś domagać ,  będzie wiecznie na coś oczekiwać itd;

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale