Marek Powichrowski Marek Powichrowski
203
BLOG

Stare wraca

Marek Powichrowski Marek Powichrowski Polityka Obserwuj notkę 5

 

Pod żadnym pozorem nie należało upubliczniać informacji, że za aferę AG jest odpowiedzialny tylko jeden kurator sądowy. I na dodatek złego zrobił to minister sprawiedliwości. Co za lekkomyślność. Przecież to jest sygnał dla wszystkich aferzystów, że da się radykalnie zmniejszyć koszty „nabycia”. Miast opłacać kilku urzędników wystarczy tylko jednego, ale kluczowego. A informacja ta powinna być objęta wręcz klauzulą „Tajne specjalnego znaczenia” ponieważ daje sygnał wszystkim przemierzającym nasz kraj wzdłuż i wszerz agentom wywiadów ościennych państw. Mogą oni zrozumieć, że oprócz wydawania dużych pieniędzy na wykłady naszych znanych wszem i wobec autorytetów „o dupie Maryni” w instytutach Puszkina lub Goethego można „nagabnąć” nikomu nie znanego kluczowego urzędnika. Po co wystawiać na podejrzenia znane nazwiska skoro wiadomo, że człowiek nikomu nie znany szerzej jest większą gwarancją bezpiecznego agenturalnego działania. „Tisze jediesz dalsze budiesz” jak mawiają nasi bracia odłączeni.

 

Z dużym zaciekawieniem przyglądam się kampanii propagandowej partii władzy. Co można wymyślić na obronę własnej impotencji? Czy można tu wymyślić coś odkrywczego, czego do tej pory nikt nie wymyślił czy sięgnąć do całego arsenału z historii władzy wszelakiej? Pewnie i można, ale czyż nie prościej sięgnąć do schematu „doby Car i źli urzędnicy”?

 

Z zaciekawieniem biologa obserwującego gnijące rośliny zaglądam od czasu do czasu na blogi obrońców Premiera. W jeden dzień zachłystują się entuzjazmem dzierlatek zakochanych w swoim nauczycielu, że mając trzy głosy przewagi w Sejmie potrafi rządzić. A gdyby miał przewagę 0,01 głosu lub miliona głosów to czy to coś by zmieniło? Innym razem czytam i oczom nie wierzę, uszom nie słyszę: Premier jest bezsilny przed urzędnikami, a ci urzędnicy to są głównie agenci pisowscy. Na nic wybory zwycięskie i cała kasa na to wydana. Na nic piosenkarze i aktorzy z wypiekami wpatrzeni w Jaśniejącą Twarz jak na obrazach z socrealu ( brakuje im tylko czerwonych chust pionierów). Na nic tuskobus i obietnice czynione po drodze (producenci serów z Korycina pytają, czy ten obiecany raport w sprawie sprzedaży ich sera poza granicami powiatu już trafił na biurko premiera czy nadal jeszcze nie? Bo miał być we wtorek (czwartek) a już zaraz będzie rok od tego wtorku (czwartku)).

 

Kończy się miesiąc sierpień. Zaraz będzie kolejna rocznica Sierpnia ’81. Nic nie pozostało z atmosfery i nadziei tamtych dni. Dzieci Sierpnia stworzyły jakąś piramidalną kukłę peerelu. Coraz trudniej oddychać. Coraz więcej ludzi udaje się na emigracje wewnętrzną, w tym przebudzone z letargu lemingi. Jest jak w „Małej Apokalipsie” Konwickiego. Bezpieka nie bije po mordach. Premier gładzi nas delikatnie po policzkach. A boli jak cholera.

Możliwie jak najdalej od przedziału 3 sigma

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka