Jeżeli dobrze kojarzę i rozumiem doniesienia medialne w sprawie tzw. afery stoczniowej, póki co jedynym dość klarownym faktem stwierdzonym przez Kamińskiego jest to, że urzędnicy państwowi kierując się polską racją stanu i chęcią uratowania polskich stoczni (i miejsc pracy) ewidentnie naginając prawo i procedury przetargowe wyraźnie sprzyjali jednemu z oferentów, ponoć jedynemu który deklarował utrzymanie produkcji statków w Gdyni i Szczecinie.
Być może w tej sprawie coś się jeszcze pojawi, być może nie wszystkie fakty są znane, być może z podsłuchów Kamińskiego i wyszperanych dokumentów coś jeszcze wyjdzie, ale póki co nie widzę nic ponad to co powyżej napisałem.
Warto zauważyć drugie dno tzw. afery stoczniowej. Szansa na powodzenie drugiego przetargu na sprzedaż stoczni była niezbyt wielka. Po niepowodzeniu pierwszego przetargu ten drugi zawsze daje już mniejszą szansę na osiągnięcie celu jakim było utrzymanie produkcji statków i utrzymanie miejsc pracy. Szansa była niewielka ale była. Po dość dogłębnym ujawnieniu przez Kamińskiego informacji (co najmniej poufnych) związanych z tym przetargiem nie widzę ŻADNYCH SZANS na pojawienie się oferenta-samobójcy, który miałby dość odwagi żeby zainwestować w tak niepewny interes. Niektórzy wciąż sobie nie uświadomili, że ze względu na wymagania UE, bez sprzedaży stoczni nie ma żadnych możliwości utrzymania produkcji statków w Gdyni i Szczecinie (o kooperantach nawet nie wspominam).
Na miejscu entuzjastów ujawniania czego się da i innych osób, które biją brawo Kamińskiemu przy każdym obnażeniu kuchni przetargowej sprzedaży polskich stoczni czy innych prywatyzacji Ministerstwa Skarbu zastanowiłbym się co powiedzą stoczniowcom i ich rodzinom gdy te zapytają o to z czego mają żyć. Miałem nadzieję, że główne hasło IV RP – ujawnianie tajemnic państwowych dla „udupienia” przeciwników politycznych bez patrzenia na koszty takich ujawnień odeszło już w przeszłość. Okazuje się, że nie. Kamiński się ostał… no i sznur…
PS: wp.pl
Stoczniowcy napisali list do Donalda Tuska. To inicjatywa trzech związków – OPZZ, Stoczniowca i Solidarności. Związkowcy obawiają się, że wybuch afery nie pomoże ich zakładowi, a w kolejnym przetargu znacznie trudniej będzie sprzedać stocznię.
Komentarze
Pokaż komentarze (21)