Z kwestią mniejszości polskiej na Białorusi ewidentnie polski MSZ nie daje sobie rady. Opanowanie polskiego domu w Iwieńcu, aresztowania polskich działaczy wskazują, na to, że Białoruś nie zamierza się przejmować protestami Państwa Polskiego. Tak naprawdę po stronie "życzliwego" Sikorskiemu PiSu też nie widzę rozwiązania. Kolejni PiSowcy namawiają Sikorskiego do "ostrzejszego kursu" i "twardszej polityki". Czyli co konkretnie należy zrobić? A tego to już niestety cwaniaczki nie ciągną i w szczegóły nie chcą wchodzić. Wiedzą że wojska nie wyślemy. Mińska nie zbombardujemy. Kurka z gazem czy ropą nie zamkniemy. Granicy dla handlu nie zamkniemy. Szans na embargo też nie widzę. Większość takich działań nosiłaby znamiona "Na złość Łu-Kaszance odmrożę sobie uszy". Możemy co najwyżej dopisać jeszcze parę osób do listy osób niepożądanych w Polsce czy UE. Możemy poszczuć komisarzy UE na Białorusinów. Czy będą to działania twarde? Nie bardzo. Skuteczne? Nie bardzo.
Główny powód naszej nieskuteczności jest prosty: Negocjowanie z terrorystą, który ma zakładników jest trudne.Liczba zakładników łącznie z Andżeliką Borys dochodzi do 10. I mam na myśli tylko tych dotąd aresztowanych. Łączna liczba Polaków szykanowanych za polskość jest znacznie większa. Niestety nie możemy odpłacić terroryście pięknym za nadobne. Możemy tylko negocjować. I niestety raczej na warunkach terrorysty. Czy jest jakieś rozwiązanie?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)