Dziś w TokFM wysłuchałem wypowiedź jakiegoś komentatora, który na pytanie prowadzącej o ten podział obchodów rocznicy Katastrofy Smoleńskiej stwierdził, że to nie taki znowu ewenement, że to się w świecie często zdarza. Że w wielu krajach prawica ma swoje rocznice, a lewica swoje. Że trzeba się do tego przyzwyczaić. No i olśniło mnie. To moje myślenie o Polsce w kategoriach Państwa, dobra wspólnego, interesu narodowego, polskiej racji stanu jest kompletnie bez sensu! Po co mamy działać wspólnie skoro wcale nie chcemy działać wspólnie? POwcy nie znoszą świętowania z PiSowcami, a PiSowcy gardzą POwcami, więc po co się zmuszać do tego, na co żadna strona nie ma ochoty? Po jakie licho Prezydent Komorowski upokarza się zapraszając JarKacza na uroczystości rocznicowe? Niech spada! Niech JarKacz spada na Krakowskie Przedmieście i tam świętuje sobie co chce. Po co Premier Tusk czy Ministrowie RP przejmują się w ogóle PiSowcami przy okazji różnych uroczystości? Po jakie licho ich zapraszają? Chce ich tam ktoś? Po co Prezydent Komorowski ma czcić pamięć Prezydenta Kaczyńskiego skoro i tak uważa Leszka Kaczyńskiego za fatalnego prezydenta, którego prezydentura była równie nieudana jak jej koniec? Po co Premier Tusk ma oddawać hołd Szczygle, Wypychowi, Handzlikowi, czy Stasiakowi skoro i tak uważa, że głównie zajmowali się utrudnianiem mu sprawowania urzędu Premiera w czasie prezydentury Kaczyńskiego? Po co mają czcić pamięć ludzi, których rodziny obarczają ich winą za ten wypadek? Skończmy wreszcie z tą hipokryzją! Nie ma mowy i nie może być mowy o żadnym „pojednaniu”! Szkoda próżnych i sztucznych wysiłków! PiSowców należy zignorować i nie zajmować się ich dziwnym życiem. Ich nienawiść jest ich problemem i będą musieli z tym żyć. I nawet nie zamierzam im współczuć.
Komentarze
Pokaż komentarze (52)