Stefan Niesiołowski nie jest moim idolem. Nie popieram takiego sposobu uprawiania polityki. Wobec zezwierzęcenia tzw. „prawej” strony sceny politycznej utrzymywanie takich bulterierów jak Niesiołowski jest dla mnie zrozumiałe, ale tak jak brzydzę się prostactwem Kempy, Brudzińskiego czy Macierewicza, tak też nie zamierzam wspierać Niesiołowskiego w obszczekiwaniu piesków Kaczyńskiego.
Wczoraj Niesiołowski dał się podpuścić PiSowskiej (GazPolowskiej) prowokatorce i jej kompanom i zareagował w końcu ze złością „Won stąd” po czym popchnął filmującą go kamerę. Z jednej strony można powiedzieć, że zareagował jak wielu z nas by zareagowało w momencie ataku osób ewidentnie wrogo nastawionych, z drugiej strony od polityka jako od osoby publicznej można oczekiwać większej finezji w rozwiązywaniu takich sytuacji.
Jak widać degrengolada polskiej polityki się pogłębia. Ta brutalizacja ma jeden plus – ludzie „określają się politycznie”, przestają być bezpoglądowi. Konfrontacja sprzyja klarowaniu się poglądów Polaków. Zwolennikom obu partii łatwiej jest określić jaką Polskę chcą, a jakiej zdecydowanie nie chcą. Konsolidacja elektoratów jest rzeczą dobrą. Bierność jest zła.
Komentarze
Pokaż komentarze (42)