Nie jest w interesie Państwa (podkreślam Państwa, a nie tylko rządu) budowanie w społeczeństwie szkodliwych mitów budzących brak zaufania społeczeństwa do Państwa. Podkreślam – Państwo nie ma problemu z znanymi dotąd faktami, także niewygodnymi dla rządzących bo znane dotąd fakty nawet jeżeli wykazują liczne słabości Państwa jednak nie deprecjonują go w oczach obywateli. Co innego z mitami. Mitami można wszystko insynuować. Także polityczne zabójstwo...
Po drugie KICZ
Znając dotychczasowy dorobek „producentów smoleńskiej kinematografii”, różnych GazPolowskich Gargasów, Stankiewiczów, Lichockich można z grubsza przewidzieć jaki będzie poziom kolejnego tworu tego środowiska. Pytanie czy PISF ma wspierać produkcję śmieci? Już wiadomo, że w filmie będzie grała, co najwyżej, druga czy trzecia liga aktorska, a nastawienie „ideowe” uczestników projektu jest niestety płytkie i jednowymiarowe. Nuda!
Po trzecie BRAK ODPOWIEDZI
Druga strona tego sporu nie jest w stanie stworzyć filmu, który reprezentowałby katastrofę z jej punktu widzenia. Bo trzeba by tu nakręcić:
1.Albo absurd-komedię o tym jak nabzdyczony i dumny prezydent średnio ważnego kraju środkowoeuropejskiego uparł się, by lądować we mgle na kartoflisku (wbrew pozorom Machulski ma rację, tylko takiego filmu, z różnych przyczyn, nie da się nakręcić)
2.Albo żenua-paradokument o tym jak Prezydent Kaczyński i Premier Tusk nie potrafili współpracować w przewodzeniu Polsce, czego ubocznym skutkiem była smoleńska katastrofa (tylko po co komu taki film? i wąpię by realistyczny wizerunek Kaczyńskiego był do zniesienia dla niektórych)
3.Albo polityczny dreszczowiec o najbanalniejszej katastrofie lotniczej na świecie, którą polityczny hochsztapler (Antek może zagrać samego siebie) próbuje wykorzystać na kariery politycznej (tylko, znowu, po co komu taki film?)
Pytanie czy uczciwe jest sponsorować jedną stronę politycznego (w istocie) sporu kwotą kilku milionów?
Po czwarte PO CO?
Tu doszliśmy chyba do kluczowego pytania – po co film o tym, co i tak codziennie wylewa się z każdego telewizora, po co widzom kolejna opowieść o tym, co i tak znamy z każdego dziennika, oficjalnych i nieoficjalnych oświadczeń różnych gremiów i komitetów? Co nie zostało jeszcze powiedziane, a ten film może wnieść do naszego życia?
Komentarze
Pokaż komentarze (18)