Nie zamierzam czytać tej książki choć oczywiście nikomu nie odradzam lektury. Z zasady nie zaśmiecam umysłu paszkwilami pisanymi przez osoby niezrealizowane życiowo, które zawodowo zajmują się życiorysami osób, które coś w życiu osiągnęły.
Oskarżeni przez Targalskiego, Kanię i Marosza dziennikarze zamierzają walczyć o swoje dobre imię. W środowisku kiełkuje idea złożenia pozwu zbiorowego o naruszenie dóbr osobistych. – Jesteśmy jeszcze przed rozmowami z prawnikami. Nikt z nas nie jest ekspertem od prawa, więc nie wiemy jak w szczegółach taki pozew mógłby wyglądać – mówi Grzegorz Cydejko, publicysta "Forbesa" i szef warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Całkiem dobry pomysł. Nic tak nie oczyszcza atmosfery jak sprawnie przeprowadzone postępowanie sądowe. Tylko wiemy co w polskich realiach oznacza sprawnie przeprowadzone postępowanie sądowe. Dwa lata jak dobrze pójdzie. Ale może warto…
Część dziennikarzy proponuje zignorowanie "Resortowych dzieci". – Moim zdaniem nie można się z tymi ludźmi procesować o wszystko – ocenia prof. Wiesław Władyka, publicysta "Polityki". – Gdybyśmy składali pozwy o wszystko, to siedzielibyśmy w sądach cały dzień.
Nie dziwię się. Zresztą nie da się ukryć, że nic tak nie nakręca sprzedaży jak pozew sądowy. Jeżeli jednak środowisko będzie spójne i zgodne w tej sprawie to takie podstępowanie sądowe może być kompromitujące dla Targalskiego, Kani i Marosza. Zasada „prawda was wyzwoli” sprawdza się zawsze.
Komentarze
Pokaż komentarze (52)