7 obserwujących
14 notek
70k odsłon
  1295   0

Kto Miłość zna?

"Istnienie Stwórcy dopełnia się w miłości, które to istnienie On widzi w nas". Zatraca się w stworzeniu całkowicie i bez reszty, pragnąc, by ono Go odszukało. Aby mógł wócić do siebie. Zalewa wręcz istoty swą Miłością, a one nie wiedzą nawet, kiedy to nastepuje. Mistyk kontemplując Niewidzialnego (z udziałem serca, duszy, tajemnicy) zasmakował Miłości dającej spokój i wytchnienie.

Początek Miłości Boga do nas był w słowie „bądź” , które nigdy nie może się wyczerpać. Nie ma końca. Początek naszej Miłości do Boga musi znajdować się w słuchu, właśnie ze wzgledu na skierowane do nas słowo"bądź".

Ibn Arabi pięknie opisuje rozmowę prowadzoną pomiędzy bytem, którym jest tutaj „zdolność myślenia” a „duszą”. Następnie objawia się "Prawdziwy Byt". Dialog ten jest dość długi, przytoczę jednak sporą część, ze względu na jej kunszt:

W pewnej chwili zdolność myślenia zwróciła się do duszy i do jej mocy: "korzystasz z nich, zapominając o mnie, zwłaszcza że jestem jednym z twoich narzędzi i nie okazujesz mi względów". "Wykorzystaj mnie zatem"! Dusza odpowiedziała: "To prawda, lecz nie miej mi tego za złe, ponieważ nie znam twojej wartości. Pozwalam ci działać zgodnie z twoim upodobaniem i możliwościami twojej natury, chcąc sprawdzić, do czego jesteś zdolna, pragnąc tobą dysponować, byś sprawdziła twoje możliwości". Rozum odpowiedział: "Przekonałaś mnie".

Następnie zwrócił się do duszy uznając się za jej mistrza i powiedział do niej: "Nie zajmowałaś się wcale ani twoją istotą ani twoim istnieniem. Czy nigdy nie przestałaś być względem twojej istoty w obecnym uwarunkowaniu lub nie istniejąc przedtem następnie stałaś się"? Dusza odpowiedziała: "Nie byłam i następnie stałam się".

Rozum kontynuował: "Czy ten, kto dał ci istnienie jest tobą czy kimś innym"? "Rozważ tę kwestię, urzeczywistniając tę prawdę i korzystaj ze mnie, bo temu celowi właśnie służę".

Dusza zaczęła rozmyślać i uznała wartość tego argumentu. Dusza nie powstała z siebie samej, lecz z innej rzeczywistości. Konieczność istnienia tego, kto powołuje do istnienia, wydała jej się znacząca, zwłaszcza że odczuła, iż podlega naturalnym skłonnościom, które mogły zniknąć, wykorzystując zwykłe środki. To ubóstwo pozwoliło jej zrozumieć, że zawdzięczała swój byt jednej zasadzie, przyczynie swego istnienia.

Z chwilą gdy dusza przekonała się o swojej nietrwałości i o tym, że posiada z pewnością przyczynę, źródło swojego istnienia, zaczęła rozmyślać. Wyciągnęła wniosek, że to źródło nie mogło być do niej podobne ani tak jak ona ubogie, lecz wprost przeciwnie, że nie posiadało żadnych wspólnych cech ze sposobami, które zatrzymywały powiązania, jakie je przytłaczały, ponieważ wydało jej się oczywiste, że te delikatne przyczyny posiadające początek i zdolne do tego, by się zmienić oraz ulec zniszczeniu były nietrwałe. Z chwilą gdy przekonała się o tym, uświadomiła sobie, że jakiś byt musiał dać jej istnienie, przy czym dotyczyło to również wszystkich rzeczywistości przypadkowych, które były do niej podobne tudzież podobne do przyczyn powodujących zaniknięcie powiązań. Od tego momentu zatem stała się świadoma, że gdyby ów byt nie istniał, wówczas choroby i słabości nie przestałyby jej gnębić.

Dusza zaczęła kochać te przyczyny i zaczęła być w ich stronę przyciągana dzięki naturalnemu przyciąganiu. Przeniosła więc tę miłość, która się w niej znajdowała, na Niego, swego stwórcę mówiąc:

"zasługuje na to, bym Go kochała jeszcze mocniej, mimo że nie wiem, czy go zadowalam i jak należy wobec niego postępować".

Dusza spełniła zatem miłość, jaką względem Niego odczuwała, kochając Go z powodu dobrodziejstwa istnienia, jakim ją obdarzył, jak również dzięki rzeczom, które są do istnienia przypisane".[8]

Opowieść snuje się dalej. Niezależna dusza otrzymała od boskiego wysłannika - którego wiarygodność najpierw poddała bardzo krytycznej ocenie - napomnienia, aby podporządkowała się swemu Stwórcy. Poczuła się zobowiązana do przestrzegania wskazanych zasad i reguł. Zakłóciło to jej poczucie niezależności, ale przeważyło pragnienie, by zadowolić swojego Stwórcę. Od tej chwili kochała, bo tak się należało oraz dlatego, że tego pragnęła, dzięki uwarunkowaniom duchowym (dla Niego samego) i naturalnym (dla siebie).

"Prawdziwy Byt objawił się duszy pod postacią zapożyczoną z natury i wyposażył ją w znak uznania, którego nie można lekceważyć, a który określa się jako wiedzę wrodzoną. W ten sposób dusza pojęła, że Bóg znajdował się pod tą postacią, dzięki której odczuła względem Niego duchowe i naturalne przyciąganie.

Z chwilą, gdy Prawdziwy Byt narzucił duszy swoją wolę wiedząc, iż przypadkowe przyczyny wywierają wpływ na duszę w ich formalnym aspekcie, przyznał im inny znak, dzięki któremu dusza Go poznała i poprzez ten znak On objawił się duszy w tych wszystkich przyczynach. Dusza poznała Go i pokochała te przyczyny dla Niego samego, a nie dla niej, realizując się poprzez każdą z nich dla Niego, a nie dla jej natury formalnej ani dla innych ciał. Dusza dostrzegła Go w każdej rzeczy, dokonała oceny samej siebie, ucieszyła się i zauważyła, że przewyższa inne dusze dzięki rzeczywistości w niej tkwiącej.

Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale