20 kwietnia
Dlaczego Kocjan i NASK nie ponieśli konsekwencji w związku z fałszowaniem kampanii Rafała Trzaskowskiego
???? Za chwilę minie miesiąc od wydarzeń na Krakowskim Przedmieściu, gdzie była ubeczka i ORMOwiec, wyborczyni Koalicja Obywatelska groziła śmiercią Prezydentowi Karol Nawrocki. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, któremu szefuje Marcin Kierwiński, przyboczny Premiera Donald Tusk, pozbawieni honoru, "udupili" całą sprawę.
Dziś, mija dokładnie rok od największego skandalu wyborczego w III RP i ww. udają, że nic się nie stało! W tej sprawie działa ten sam mechanizm jak w przypadku afery pedofilskiej w Kłodzku, która dotyka samych szczytów KO.
???? W maju 2025 roku Wirtualna Polska ujawniła, że kampanię Rafała Rafał Trzaskowski, naszego "Warszawskiego Antymidasa" wspierała potężna, nielegalna (lub co najmniej bardzo śmierdząca) operacja w internecie. Setki tysięcy złotych z zagranicznych kont (m.in. austriackiej firmy Estratos Digital GmbH) poszły na spoty, które promowały Trzaskowskiego i ostro atakowały jego rywali, Karola Nawrockiego i Sławomira Mentzena.
Za produkcją stali ludzie z fundacji Akcja Demokracja, a na czele tej operacji stał jej prezes Jakub Kocjan. Kocjan to nie byle kto, bo kilka miesięcy wcześniej był asystentem społecznym posłanki KO Iwony Karolewskiej. W 2020 roku sam Rafał Trzaskowski wręczył mu nagrodę za „działania prodemokratyczne”. Ale tutaj mamy drugiego antybohatera, czyli NASK, państwową agencją podległa ministrowi cyfryzacji z KO. Ta najpierw podniosła alarm o „możliwej ingerencji z zagranicy w polskie wybory!”, potem jednak szybko zaczęły dziać się "cuda". NASK sugerował, że to „prowokacja” wymierzona w Trzaskowskiego, ale gdy wyszło na jaw, że za wszystkim stoi polska fundacja blisko powiązana z Koalicją Obywatelską, nastała kłująca w uszy...cisza! Reklamy zablokowano, sprawa trafiła do ABW i prokuratury… i co? Nic.
Nikt nie stanął przed sądem. Nikt nie stracił stanowiska.
Jakub Kocjan, „bohater” Akcji Demokracji, nie został nawet przesłuchany w charakterze podejrzanego. Pił herbatę z ministrem sprawiedliwości i dalej działa? Dlaczego NASK, które tak głośno biło na alarm o „zagranicznej ingerencji”, nie pociągnięto do odpowiedzialności za to, że albo nie dopilnowało sprawy, albo, co gorsza , próbowało ją bagatelizować i kierować podejrzenia w złą stronę? Dlaczego prokuratura pod rządami Tuska i Bodnara tak sprawnie ściga byłych ministrów PiS za każdy najdrobniejszy szczegół, a tu – w sprawie jawnego obchodzenia prawa wyborczego na korzyść kandydata KO, nagle zapada głucha cisza? Bo to państwo Tuska.
???? Tu swoje się chroni. Tu „demokracja” oznacza autorskie mechanizmy wałów, które mają nam pomóc, ale jeśli się odważy ktoś kto nie jest w naszej mafii, tego uwalimy - zdaje się nam mówić Tusk tą swoją bezczynnością!
Dlaczego NASK i Akcja Demokracja wyszły z tego obronną ręką⁉️ Bo jak ktoś naprawdę chce rozliczać „afery”, to zaczyna od swoich. A oni swoich nie ruszają. Zamiatają pod dywan tak grubym, że już nawet nie widać zarysów skandalu. Polacy mają dobrą pamięć. a na pewno nasza redakcji i o sprawie nie zapomnimy, tak samo ja nie odpuścimy afery pedofilskiej. Bo jeśli dziś można nielegalnie pompować kampanię kandydata KO zagranicznymi pieniędzmi i wyjść z tego bez szwanku, to jutro będą pompować następne wybory, tylko tym razem już nikt nie będzie udawał, że to „demokracja”.
To będzie po prostu zwykła, trywialna, trzeciorzędna bananowa republika



Komentarze
Pokaż komentarze (1)