BICO BICO
380
BLOG

WYWALCZYŁ UCZESTNICZĄC W ULICZNYCH BURDACH!

BICO BICO Polityka Obserwuj notkę 1

22 maja

Na dobranoc krótka opowieść o profesorze Krystianie Markiewiczu.

Niedawna ta historia przypomniała mi się po rozmowie radiowej, czy telewizyjnej, podczas której minister sprawiedliwości Waldemar Żurek sprawiał wrażenie jakby wielką rewelacją i niezwykłym odkryciem była dla niego informacja, że w USA, oprócz stolicy o nazwie Waszyngton, jest jeszcze i stan tak się nazywający. W tym kontekście nie dziwi, że swoim wiceministrem uczynił Żurek "Belzebuba" Myrchę, człowieka, który sprawia wrażenie, jakby miał inteligencję jeszcze delikatniejszą i jeszcze trudniej zauważalną niż ta, którą posiada jego żona Kinia Gajewska.

A gdzie Markiewicz? - zapytacie.

Oglądałem jakiś czas temu fragment przesłuchania przed komisją sejmową kandydatów na sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Jeden z członków komisji zadał po jednym pytaniu trzem z kandydatów. Trzecim był profesor prawa na Uniwersytecie Śląskim, wieloletni prezes Stowarzyszenia Sędziów Iustitia, jedna z twarzy walk o "praworządność" podczas rządów PiS, czyli o to by "niezawisłe" od 1944 roku sowieckie sądy w Polsce, nadal takimi pozostały. Przewodniczący zadał Markiewiczowi (przypomnijmy raz jeszcze : profesorowi prawa! ) pytanie z zakresu prawa konstytucyjnego, odpowiedzi na które uczą się studenci prawa na I roku w ramach historii prawa i ustroju. Tak naprawdę, to pojęcie o które zapytano profesora, poznają już uczniowie liceum na lekcjach historii. Chodziło o bikameralizm nieegalitarny. W czasie, gdy dwoje poprzedników udzielało odpowiedzi na zadane im pytania, profesor Markiewicz dokonywał nerwowej kwerendy internetowej, szukając odpowiedzi na pytanie skierowane do niego. Stres, a może też nieobycie ze smartfonem sprawiły, że prawdopodobnie nie zdążył znaleźć informacji lub jej zapamiętać i gdy przyszła jego kolej, najpierw zaprotestował przeciwko robieniu mu egzaminów, a następnie udzielił błędnej odpowiedzi. Pomijając brak wiedzy (nawet profesor może czegoś ze swojej dziedziny nie wiedzieć) to sytuacja ta obnażyła poziom inteligencji kolejnego już prawniczego pupila Tuska i jego środowiska. Dla człowieka z przeciętną inteligencją odpowiedź na to pytanie byłaby prosta, nawet gdyby nie miał on nic wspólnego z naukami prawnymi. Biorąc pod uwagę miejsce w którym zadano pytanie, oczywiste raczej było , że dotyczy ono izby (camera) jako części parlamentu, - bi, wskazuje na dwie izby, a ich nieegalitarny stosunek mówi nam o usytuowaniu jednej z nich ponad drugą. Przywykliśmy do nieuctwa reprezentowanego przez różne "ministry" i ministrów z rządu Koalicji 13 Grudnia. Do pustki umysłowej tych wszystkich Leszczyn, Kotul, Żukowskich, czy Dziemianowiczowych. Oczywiste jest, że swoje przygody z książkami i z nauką zakończyły one dawno, z radością i ze stanowczym postanowieniem : "nigdy więcej". Brak wiedzy - to jedno. Widać, że jest on warunkiem koniecznym do zrobienia kariery politycznej i rządowej przy Tusku. Przykład Markiewicza mówi nam jednak o tym, że promowani przez to środowisko ludzie, muszą się też wykazywać niskim IQ.

PS. Niski poziom inteligencji i poziom wiedzy, którego wstydziłby się najgorszy uczeń przedwojennego "powszechniaka", nie oznacza jednak braku chamskiego sprytu i umiejętności kombinowania. Dowodem są grube tysiące złotych wyłudzone przez małżeństwo Myrchów w ramach "kilometrówek", dopłat do mieszkania i przedszkola dla dzieci i fakt, że Markiewicz, mimo iż po wyborze przez Sejm do Trybunału Konstytucyjnego, powinien zrezygnować z bycia sędzią sądu powszechnego, nie zrobił tego i bierze pieniądze z dwóch źródeł.

Fur Deutschland!

Stefan Bartnik

BICO
O mnie BICO

Interesuję sie działalnością polskiego wymiaru sprawiedliwości, szczególnie władzą sądowniczą, a także orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka