18 sierpnia
NAJPIERW STAŁEM SIĘ OFIARĄ OSZUSTÓW W BIAŁYCH KLOŁNIERZYKACH, A PÓŹNIEJ W KOLOROWYCH ŻABOCIKACH
Jako jedno z ważniejszych wydarzeń gospodarczych początku lat dziewięćdziesiątych, było otwarcie w samym centrum Warszawy na ul. Świętokrzyskiej 16, salonu fabrycznego Forda.
Otwarciu salonu towarzyszyła bardzo duża kampania promocyjno–reklamowa, a swoista autoreklama wspierana była chwytliwymi sloganami w rodzaju „Czas na interes roku”, „Witaj w rodzinie Forda”, „Wszystko co robimy, robimy dla Ciebie”, „Mistrzowie w zarabianiu pieniędzy”, którymi Ford zachęcał Polaków do kupowania swoich produktów.
Niestety, jedynie hasło ostatnie było prawdą, bo Ford okazał się mistrzem w zarabianiu pieniędzy, ale w sposób przestępczy. Ford OMC Motors Ltd., do którego bardzo wąskiego grona założycieli firmy, oraz osób kierujących, zarządzających i nadzorujących działalność spółki, oprócz Ludwika Opieli, Andrzeja Szmagalskiego, Lecha Żołędziowskiego, Huberta Rembiszewskiego, Michała Basaja, Wojciech Drzewieckiego – teraz szef firmy monitorującej rynek motoryzacyjny Samar, Zofii Siołkowskiej - obecnie w Peugeot Polska, należał także, syn znanego warszawskiego sędziego Marka Gintowta, wzięty warszawski adwokat Ziemisław Gintowt. oprócz i pod przykrywką legalnej działalności gospodarczej określonej w statucie założycielskim, prowadził przestępczą działalność gospodarczą. Ta przestępcza działalność Ford OMC - Motors Ltd., polegała na tym, że rozbite zachodnie samochody pozyskane ze szrotów, lub może i ukradzione, szmuglowano do Polski nielegalnie, bo pod pozorem darowizn na cele duszpasterskie i w ramach mienia przesiedleńczego, co jak wiadomo skutkowało tym, że transakcje takie zwalniane były od obowiązkowych opłat podatkowych i celnych. Fałszowano dokumenty samochodów i następnie wstawiano do autoryzowanych salonów Forda i sprzedawano je, jako auta bezwypadkowe w cenie aut nowych oczywiście. Zorientowawszy się, że i ja stałem się ofiarą perfidnego intencjonalnego przestępstwa, określonego w prawie jako oszustwo, gdyż Ford podstępnie zataił przede mną bezsporny fakt, że sprzedany mi samochód, wbrew temu o czym zapewniał Ford, był samochodem rozbitym, ponieważ jeszcze przed sprowadzeniem go do Polski, bo w styczniu 1993 roku uległ bardzo poważnemu wypadkowi drogowemu, podjąłem wiele prób załatwienia sprawy w sposób polubowny. Niestety, Ford idąc w zaparte konsekwentnie temu zaprzeczał, a kierownik działu sprzedaży Michał Basaj, wraz ze sprawującym obsługę prawną i funkcje przewodniczącego wspólników adwokatem Ziemisławem Gintowtem, odrzucając nasze prośby, odsyłali nas do fałszywego przesiedleńca Henryka Benka, którego dane wykorzystano do preparowania fałszywych dokumentów. w celu uniknięcia opłat celnych, podczas szmuglowania z Niemiec do Polski dwóch samochodów i 17 innych dóbr luksusowych. .
Kryminalna działalność na szkodę zwykłych ludzi i Skarbu Państwa, potężnego międzynarodowego koncernu maszynowego, giganta finansowego, drugiego w świecie producenta samochodów, jedną z najbardziej szanowanych na świecie firm, która od ponad stu lat jest niekwestionowanym symbolem i dumą Stanów Zjednoczonych i od sześćdziesięciu lat jest notowana na nowojorskiej giełdzie, jest zdumiewające.
I choć bardzo szybko okazało się, że lepiej mieć siostrę w burdelu, niż wejść do rodziny Forda, to Ford dzięki, trudno w to uwierzyć, że bezinteresownej pomocy naszych urzędników, przede wszystkim tych wyniesionych do godności sędziego, żadnych konsekwencji swych przestępczej działalności nie poniósł.
Jeżeli sprawa FOZZ- u, zdaniem sędziego Andrzeja Kryże, jest matką afer w dziedzinie finansów, to w dziedzinie motoryzacji ojcem afer jest Ford. Ta jedna ze 119 firm z Polsko- Amerykańskiego Funduszu Przedsiębiorczości, przemianowanego na Polsko – Amerykańską Fundację Wolności, którego pomysłodawcą był 41 prezydent USA George Bush, zamiast uczyć nas zgodnie z misją, demokracji i gospodarki wolnorynkowej, uczył nas złodziejstwa, a jego ofiarami stawali się emerytowani nauczyciele, czyli zwykli ludzie. Firmy kojarzonej z sukcesem, godnością i rzetelnością, której twórca Henry Ford, wymyślił i nakazał stosować następujące motto: „Przedsięwzięcie, którego jedynym zyskiem są pieniądze, jest złym przedsięwzięciem”. Wiem coś na ten temat, gdyż Ford, po złapaniu go przeze mnie za rękę na gorącym uczynku, nie tylko szedł w zaparte twierdząc że to nie jego ręka, ale ustami adwokata Ziemisława Gintowta i kierownika sprzedaży Michała Basaja, też odsyłał nas do sądu, wiedząc doskonale, że sąd jest najlepszym schowkiem i przechowalnią, a sędziowie najlepszymi adwokatami dla oszustów. Trwająca blisko dekadę, prowadzona według procedury bezwstydnie bezczelnego nieliczenia się, ani z prawem ustanowionym przez Boga, ani przez ludzi, wyniszczająca psychicznie, fizycznie i finansowo antypaństwowa hucpa, bo tak należy nazwać to co wyczyniali, wyprawiali i wyrabiali warszawscy sędziowie, zakończyła się wyrokiem, którego określenie jako rozbój w biały dzień, wcale nie jest przesadą. Ponieważ Ford nie tylko nie poniósł żadnych konsekwencji swojej przestępczej działalności, ale nawet otrzymał od sądu nagrodę, w postaci zwolnienia go z opłat sądowych za apelację. A dzięki imprimaturowi sędziego Tadeusza Erecińskiego, prezesa Sądu Najwyższego, eksperta Rady Europy i członka Europejskiej Komisji ds. Wymiaru Sprawiedliwości, te jawne gangsterstwo sądowe, stało się w III Rzeczypospolitej obowiązującym prawem.
W każdym innym niż Polska cywilizowanym i praworządnym państwie, gdzie wyrozumiałość dla oszustów i przychylność dla działań przestępczych jest zjawiskiem nieznanym, każdy kto prowadząc działalność gospodarczą dokonuje przekrętów i szwindli na szkodę obywateli i państwa w którym działa, nie tylko pozbawiony by został możliwości prowadzenia tej działalności, ale zmuszony by został sądownie do zwrotu korzyści uzyskanych w wyniku tego przestępstwa i długie lata by spędził w więzieniu.



Komentarze
Pokaż komentarze