Marian Guzek Marian Guzek
255
BLOG

Eldorado - nowa perspektywa dla strefy euro

Marian Guzek Marian Guzek Gospodarka Obserwuj notkę 0

           Nie chodzi o to, aby strefa euro poszukiwała legendarnej krainy złota w Ameryce Południowej, lecz aby sama stała się oazą złotej waluty przyciągającej „poszukiwaczy” z całego świata. Koncepcję taką przedstawił profesor ekonomii Uniwersytetu w Madrycie, Jesus Huarta de Soto, znany w świecie autor licznych książek, o którym Leszek Balcerowicz zamieścił opinię, że  „rozwija on tradycję szkoły austriackiej – najbardziej wolnorynkowego (dodajmy: i najbardziej antypaństwowego – MG) kierunku współczesnej ekonomii”. Zarys tej koncepcji ma formę wywiadu przeprowadzonego przez Rafała Mierzejewskiego („Kryzys może być dobry”, „Rzeczpospolita, Plus Minus” 07-08.07.2012r.).

 

Dlaczego strefa euro nadaje się na oazę złotej waluty?

Najpierw odpowiedź w uproszczeniu. Zdaniem de Soto, państwa członkowskie, zrzekając się narodowej suwerenności walutowej, zrezygnowały z pełnienia funkcji interwencjonizmu w formie polityki pieniężnej; w ślad za tym nie są władne zniekształcać warunków rynkowych za pomocą nadmiernych emisji waluty, powodujących inflację oraz nie mogą wykorzystywać kursu walutowego do zniekształcania cen rynkowych, aby pobudzać eksport i hamować import (za pomocą deprecjacji własnej waluty). Dzięki temu powstała sytuacja podobna do standardu złota, a więc systemu pieniężnego opartego na wymienialności walut na złoto. Ale to jeszcze nie wszystko.

 

Ponieważ w Unii Europejskiej wprowadzono integrację z władzą centralną w Brukseli i jej organach, powstały warunki sprzyjające kryzysowi. Rozumowanie autora wywiadu możemy sprowadzić do przypomnienia, że przed zawarciem Traktatu Rzymskiego, po długotrwałych dyskusjach naukowych przyjęto koncepcję tzw. integracji instytucjonalnej, a nie rynkowej. W ten sposób przesądzono występowanie w całej Unii, a nie tylko w strefie walutowej, szerokiego zakresu interwencjonizmu z licznymi regulacjami w wielu dziedzinach, co oczywiście – według szkoły austriackiej - musiało być przyczyną opiekuńczości państw, nadmiernych wydatków socjalnych oraz ingerencji na rynkach pracy.


Kryzys nadzieją strefy euro

Gdy nadszedł kryzys, państwa – idąc śladem USA i decyzji organów wspólnych – zastosowały potępianą przez szkołę austriacką politykę typu keynesowskiego, wskutek czego - zdaniem de Soto - zadłużały się nadmiernie, aby sprostać wydatkom.„Sam mechanizm unii monetarnej – stwierdza  on – gwarantuje jak w standardzie złota, że te państwa, które zarzucą dyscyplinę budżetową będą musiały spojrzeć w oczy ryzyku niewypłacalności i zostaną zmuszone do podjęcia kroków na rzecz zmniejszenia wydatków, tak jak dzieje się to obecnie. W przeciwnym razie stracą wypłacalność. To wystarczy”.

 

Oczywiście, wystarczy dlatego, że zbankrutują, a jak wiadomo z zasad neoliberalizmu, kryzys jest dobry bo doprowadza do bankructwa, a bankructwo ma zalety. Domyślamy się, że polegają one na tym, iż inny podmiot, czyli wolny rynek może z powodzeniem wyręczyć nieudolne państwa w ich funkcjach. To, że początkowe rezultaty będą dla społeczeństw dokuczliwe – o czym już wiemy – nie ogranicza autora wywiadu w śmiałości oczekiwań. Można sądzić, iż liczy on na to, że wtedy państwa będą wreszcie mogły się wykazać – jak potrafiły zawsze w historii – przywołaniem społeczeństw do porządku znanymi sobie sposobami siłowymi. Oczywiście takie działania nie są przez neoliberałów traktowane jako interwencjonizm, lecz zapewnienie rynkom właściwych warunków ich funkcjonowania.

 

Konkluzja autora wywiadu jest więc następująca: „Euro musi przetrwać. […] Miejmy nadzieję, że później przyjdzie pora na standard złota”. Euro wymienialne na złoto powinno  być  oparte na systemie pieniężnym Niemiec, co nie oznacza, że państwo niemieckie mogłoby prowadzić jakiś większy interwencjonizm niż w innych państwach członkowskich strefy. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka