Marek Domagallski Marek Domagallski
727
BLOG

Halicki, esteta z PO

Marek Domagallski Marek Domagallski Polityka Obserwuj notkę 4

— „Schodzimy do rynsztoka, jeżeli usprawiedliwiamy takie zachowania” — tymi słowami Andrzeja Halickiego (posła PO) „Onet.pl” zatytułował notkę o dyskusji o obchodach 40. rocznicy Grudnia`70. w Radiu ZET.

Poszło o to, że piątkowemu przemówieniu prezydenta Komorowskiego w Gdyni towarzyszyły na początku głośne gwizdy, krzyki i buczenie kilkudziesięciu osób, gdy zaś w Szczecinie opuszczał uroczystość gwizdy i okrzyki: „łachudry, złodzieje!”, a na płotach transparenty: „Jaruzelski-morderca”, „Chcemy prawa do życia, prawa do pracy”.

Nie zamierzam bronić współdyskutantów posła Halickiego wobec których wyjechał z rynsztokiem, ale samego siebie: uważam bowiem, że uczestnicy owych uroczystości mieli prawo tak się zachowywać. Nie znaczy to, że nie można inaczej czy lepiej, wybrali jednak taką formę demonstracji jaka wydała im się właściwa, a najważniejsze, że mieli do tego prawo.

Poseł Halicki wsławił się niedawno śmiałą (ale jednorazową) krytyką stosunków w swej partii, co mu trzeba zaliczyć na plus (mały wsadzik w pluralizm debaty publicznej), gdy chodzi jednak o dobór słów i styl wystąpień, to wybierając między barankami a pałkarzami, plasuje się bliżej tych drugich. Nie ma więc raczej moralnego prawa do takich połajanek, może oczywiście wydawać sądy estetyczne i polityczne na ten temat, rzecz w tym, że jest on zupełnie nietrafny.

Po pierwsze część tych haseł jest zupełnie bez zarzutu  np. „chcemy prawa do pracy”, nad „Jaruzelski-morderca”, można dyskutować, ale można znaleźć szereg argumentów, by, w sensie politycznym a o taki chodziło, uznać je za dopuszczalne. Słowa „łachudry, złodzieje!” w życiu prywatnym są oczywiście obraźliwe, ale rzucane ogólnie mają już inne znaczenie — to rodzaj politycznej oceny. Czy trafnej to, powiedzmy, nieco inny temat, ale pan poseł musi przyznać, że obywatele mają prawo także do błędnych ocen. I z rynsztokiem nie ma to nic wspólnego.

Przejdźmy do gwizdów, buczenia, i momentu demonstracji. Mógłbym złośliwie powiedzieć, że najlepszy moment w ocenie pana posła byłyby chyba o siódmej rano, gdy nie ma przechodniów i kamer. Demonstranci jednak o tym wiedzą, i wybierają moment korzystny dla nich. Poseł Halicki chyba co nieco zna się na PR.

Chciałem nieco dłużej o estetyce, ale znajdę sobie subtelniejszy temat...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka