Takiej aktywności u urzędującego prezydenta nie przewidziałem, nie przewidziałem, że może zajmować się szczegółami, chyba je trzeba nazwać artystycznymi, pomnika ofiar katastrofy pod Smoleńskiem.
Okazuje się, że prezydent Komorowski chce, aby wrak samolotu Tu-154M, po powrocie do Polski, stał się kluczowym elementem „monumentu, który będzie upamiętniał ofiary katastrofy”.
Poczynając od estetyczno-symbolicznej strony, mam poważne wątpliwości, czy wrak jest dobrym elementem pomnika, tym bardziej, że stał się on raczej ikoną bezradności władz polskich, polskich organów śledczych, i niewrażliwej (delikatnie mówiąc) postawy władz rosyjskich, w rękach który wciąż jest.
Widzę w tym zamyśle najwyższych polskich notabli zagrywkę polityczną, jak jednak mało subtelną, jak to się kiedyś mówiło grubymi nićmi szytą. Wrak w pomniku oznacza ogromny monument, a to oznacza jakieś peryferyjne jego umieszczenie, czytaj daleko od Krakowskiego Przedmieścia, ,od centrum Warszawy. Już się zresztą mówi o Cytadeli, ciekawe czy przed murami czy, za murami ?
Pomysł wygląda na kolejną próbę zneutralizowania postulatu upamiętnienia ofiar, i pary prezydenckiej, na Krakowskim Przedmieściu, choćby drewnianym krzyżem. Myślę, że to roszczenie jest nieprzedawnialne, i rok rządów B. Komorowskiego nie uświadomił mu, że tego roszczenia nie jest w stanie z serc wielu ludzi wyrwać.
Pomnik na Krakowskim stanie, jeśli nie w tej kadencji to w następnej. Ten pomnik już jest w sercach wielu. Smutne i żałosne są manewry, które to roszczenie chciałyby stłamsić. To nie tylko brak wrażliwości, to brak wyobraźni.
528
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (5)