Blog
Zmiana stron
Hoyt
Hoyt Qui vivra verra ...czas pokaż
3 obserwujących 47 notek 69642 odsłony
Hoyt, 4 listopada 2017 r.

Czy Wojciech Mann zje relikwie Czekoladowego Orła?

9194 83 0 A A A

image










 

 

    Zanim odpowiemy na to pytanie, warto w kilku słowach przypomnieć, w jakim celu została założona Radiowa Trójka przez komunistyczne władze, pod rządami Władysława Gomułki. Jak wszystko, co tworzono w tamtych ponurych czasach, „Trójka” miała być radiem dla ludzi młodych, którzy nie chcieli już słuchać muzyki z festiwali piosenki radzieckiej, a zamiast tego swoje radia lampowe przestawiali na kultowe „Luxy”, czyli Radio Luksemburg. Tam mogli usłyszeć piosenki Beatlesów, czy Rolling Stonesów, które niektórzy z nas nagrywali na szpulowe magnetofony z mikrofonem zewnętrznym lub w późniejszych czasach na kasetowe, by móc potem poszpanować przed swoimi rówieśnikami. Ci najzdolniejsi, brali gitary i z tak zwanego słuchu uczyli się zagrywać słynne riffy, czy solówki.


      Tak więc „Trójka” powstała w celu skanalizowania młodych ludzi, gdzie było dużo zachodniej muzyki, a pozostały wolny czas na antenie wypełniała ta sama propaganda komunistyczna, ale podawana nieco subtelniej. Oferta programowa została z czasem rozszerzona o inne pasma rozrywkowe, kulturalne i polityczne. I z taką „Trójką”, konkurującą z innymi komercyjnymi radiostacjami dotarliśmy do lat nam współczesnych.

   Karierę w Programie Trzecim, znajdującym się przy Myśliwieckiej rozpoczęło wielu młodych dziennikarzy, którzy przez media trzeciej RP zostali z czasem ochrzczeni przymiotnikiem „kultowi”. Niemal od początku powstania Radia w latach sześćdziesiątych pracę znalazł wspomniany w tytule Wojciech Mann. Od czasu ogłoszenia w Polsce Stanu Wojennego, przez kolejne dwie dekady swoje polityczne audycje prowadziła Monika Olejnik, którą po odejściu do „Zetki” zastąpiła Jolanta Pieńkowska. W popularnej „Trójce” pracował mąż Olejnik, Grzegorz Wasowski, a także jej obecny życiowy partner Tomasz Ziółkowski. W okresie Stanu Wojennego swój debiut zaliczył Marek Niedźwiecki. Nieco później pojawił się Grzegorz Miecugow, który został dyrektorem stacji; Tomasz Sianecki, Maria Czubaszek, Kuba Wojewódzki, Artur Andrus, a nawet Tomasz Jachimek. Przy Myśliwieckiej zaczynał karierę także Jerzy Owsiak, Jacek Fedorowicz, Michał Olszański czy Adam Halber. Przez „Trójkę” przewinęło się tak wiele osób, że nie sposób ich wszystkich wymienić, ale były to postacie w przygniatającej większości zawsze związane silnie politycznie z czymś, co dziś określamy opozycją totalną albo lewicową. Na tym polegał zawsze rzekomy pluralizm tej stacji i „niezależność i apolityczność”, którą szczycili się publicznie „kultowi” dziennikarze zatrudnieni w tej rozgłośni. Zapewne wyrazem tej „apolityczności i niezależności” był wspólny manifest Programu Trzeciego i Gazety Wyborczej, zorganizowany w Święto Niepodległości, pod patronatem ówczesnego prezydenta Bronisława Komorowskiego. Razem z redaktorem GW Jarosławem Kurskim, Dominiką Wielowieyską, doradcą prezydenta Tomaszem Nałęczem i samym Bronisławem Komorowskim, na scenie w towarzystwie upieczonego z tej okazji dwumetrowego Czekoladowego Orła, pod Pałacem Prezydenckim pojawili się kolejno niemal wszyscy „kultowi” dziennikarze „Trójki” z różowymi balonikami w dłoniach, ubrani w różowe okulary.


     Chociaż myśleliśmy, że z inicjatywą świętowania na „różowo” odzyskania przez Polskę Niepodległości, wyszli radośni, apolityczni dziennikarze z Polskiego Radia, dowiedzieliśmy się z wywiadu Wojciecha Manna, który udzielił portalowi Lisa „Na temat”, że Czekoladowy Orzeł był w sumie dziełem nie wesołych redaktorów z Myśliwieckiej, lecz Platformy Obywatelskiej.


Oto co powiedział Mann:

- Najłatwiej jest powiedzieć, że PiS robi to co tamci, tyle że dla dobra kraju, więc sprawa załatwiona. Platforma też ma masę grzechów na sumieniu, ale skala tępienia ludzi, którzy nie zapisali się po stronie właściwej partii i teraz tracą swoje funkcje, jest przerażająca. A co tak złego Platforma zrobiła w Trójce? Czekoladowego orła? - pytał


  I tak „radiowcy” przez kolejne lata mocno dawali wyraz swojej niespotykanej pracowitości, apolityczności i niezależności w mediach związanych z Czerską, Ostrobramską, Wiertniczą, że nie przeszkadzało im to nigdy kosić olbrzymiej kasy i brać z tych „obrzydliwych publicznych, państwowych mediów, z kasy podatnika, partyjnych pieniędzy”, jak dziś twierdzą jednym chórem, mówiąc o swoich obecnych w „Trójce” kolegach, ci, którzy zostali zwolnieni z ówczesnej „apolitycznej i niezależnej Trójki”.

Nie będę mówił o zakładanych przez były zarząd Radia i dziennikarzy, komitetach obrony demokracji, na wzór KODu - „Ratujmy Trójkę”. Nie zamierzam pisać o wspólnych udziałach byłych i nadal obecnych dziennikarzach „Trójki” z politykami Totalnej Opozycji, PSL-u na Błękitnych Marszach i KOD-u. Ale wspomnieć należy o Wojciechu Mannie, który po nieprzedłużeniu umowy z Arturem Andrusem i Robertem Kantereitem w Polskim Radiu Programie Trzecim, (z powodu, że mając do wyboru pracę w „Trójce” lub w TVN24, wybrali pracę na rzecz TVN24 -przyp. autora) zamanifestował swój bunt na antenie tego Radia takimi słowami:

Opublikowano: 04.11.2017 17:40. Ostatnia aktualizacja: 05.11.2017 21:04.
Autor: Hoyt
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Ci, którzy sądzą, iż wszystkim rządzi Los, nie myliliby się, gdyby się nie upierali przy tym mniemaniu.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • " nie znosił kiwania. Czyli kołysania statku w czasie sztormowej pogody." Marynarz Conradowski,...
  • A w mojej mieścinie wisi obwieszczenie pod Sądem "zapal świeczkę o 21". Kurcze, mają pecha,...
  • Pozdrawiam serdecznie :)

Tematy w dziale Kultura