0 obserwujących
43 notki
12k odsłon
  515   0

Kiedy przyjdzie wiosna to Beskid Sądecki

Tak wiem,  prawie wszyscy jeśli myślą teraz góry to w kontekście śniegu i nart.  Ja czekam na wiosnę i przyjemność wędrówek po szlakach Beskidu Sądeckiego.  Kilkanaście lat temu zauroczyło Mnie to miejsce i trzyma do dzisiaj.  Fascynację Beskidem Sądeckim staram się także propagować wśród swoich przyjaciół i znajomych.

Sezon wędrówek otwieramy zwykle pod koniec kwietnia lub na początku maja.  Szlaki obeschnięte,  przyroda ciągle wiosennie świeża i zielona,  a zagrożenie męczącymi upałami i co za tym idzie burzami nieduże.

Tradycyjnie otwieramy sezon trasą Sucha Dolina-Przehyba-Rytro.  Wynajętym w znajomej firmie busikiem na początek dojeżdżamy do Starego Sącza.  W Starym Sączu już tradycyjnie krótki postój i wizyta "u świętej Kingi".  Potem już tylko krótki odcinek do Suchej Doliny i start z parkingu przed Hotelem Górskim.  Spokojnie,  nieśpiesznym tempem dochodzimy do Obidzy i tam robimy pierwszy postój.  Przy takich "okolicznościach przyrody" jakie nas otaczają pośpiech jest zbrodnią.

Dalszy cel naszej leniwej wędrówki to Wielki Rogacz i kolejna okazja do odpoczynku,  mądrych lub głupich rozmów na wszelkie tematy lub po prostu milczenia i rozglądania się wokół.  Po odpoczynku czas na forsowanie Radziejowej,  najwyższego wzniesienia w paśmie Beskidu Sądeckiego.

Trochę wysiłku i Jesteśmy na Radziejowej.  Widoki jakie rozciągają się z platformy widokowej rekompensują nieco szybszy oddech.  Z Radziejowej kolejny skok na Złomisty Wierch a ze Złomistego już niedaleko do celu wędrówki pierwszego dnia czyli schroniska na Przehybie.

Dzień drugi to obowiązkowa pobudka o piątej rano i podziwianie widoku Tatr w przejrzystym,  porannym,  wiosennym powietrzu.  Przy pięknej słonecznej pogodzie nie ma wielu widoków,  które mogłyby rywalizować z tym jaki rozciąga się z tarasu schroniska na Przehybie.

Trasa drugiego dnia to tylko w dół i w dół do Rytra przez Wietrzne Dziury do miejsca gdzie czeka na Nas nasz busik.

W drodze powrotnej obowiązkowa wizyta w Nowym Sączu na wyśmienitych lodach.

Oby tylko pogoda dopisała,  a zawiedli następcy Rafała Sonika i Tadeusza Błażusiaka.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości