Życie duże i małe
Polak jest olbrzym, a człowiek w Polaku jest karzeł. - Norwid @ Polacy są sobie wrogami nieubłaganymi. – Piłsudski @ Tylko głupcy nazywają samowolę wolnością. - Tacyt @ Piekło to ledwie niemożność miłości. - Norwid
58 obserwujących
279 notek
1302k odsłony
5977 odsłon

250 twarzy Henryka Bisty - kameleona z porażającym emploi

Wykop Skomentuj55

Zdaniem  wielu znawców polskiego kina i teatru Henryk Bista był jednym z najwybitniejszych aktorów w historii Polski.

image 

Aktor może zainteresować widza tylko wtedy, gdy ma mu coś do zaoferowania: swoją wiedzę, wrażliwość, spojrzenie na świat, doświadczenie. Dlatego trzeba podejmować się różnych zadań, wzbogacać jako człowiek, pracować nie tylko nad rolami, ale również nad sobą. "Aktor musi być zawsze odszczepieńcem. Nigdy tak jak wszyscy. Tworzyć w samotności, wybuchać ekstazą twórczą na oczach innych. A potem znowu do swojej celi! Cela nie w sensie wyobcowania ze społeczeństwa, ale w sensie umiejętności poświęcenia siebie samego pracy twórczej." - Wsiewołod Meyerhold.

Urodzony 12 marca 1934 roku w Rudzie Śląskiej Kochłowicach niepozorny Henryk Bista słynął z porażającego emploi. Zarówno na scenie jak i przed kamerą był prawdziwym kameleonem, potrafiącym zagrać dosłownie wszystko. 8 października przypadła 24 rocznica śmierci aktora określanego często mianem mistrza epizodu. Bo choć na deskach teatrów odgrywał często pierwsze skrzypce, widzowie zapamiętali go przede wszystkim dzięki wyrazistym kreacjom drugoplanowym w filmach.

                     image

Jego nagła śmierć okazała się ciosem nie tylko dla najbliższych, ale również dla całej polskiej kultury. Przedwczesną śmierć Henryka Bisty nazwano ogromną, niepowetowaną stratą dla polskiej kultury.  Przyjaciele i współpracownicy mówili o nim, że był człowiekiem pogodnym, ciepłym i życzliwym, choć starał się nie dzielić z innymi swoim życiem prywatnym. 

@ Bista dał się przede wszystkim poznać jako niezmordowany tytan pracy. W ciągu swojej kariery wykreował ponad 100 ról filmowych i 150 teatralnych, co jest wynikiem wprost imponującym.

                image

- Pisano o nim, nie bezpodstawnie, że był mistrzem szczegółu dopracowanego do perfekcji. Jego intonacje, pauzy, mimika i sposób poruszania się na scenie sprawiały wrażenie precyzyjnie wystudiowanych. A równocześnie zachowywał pełną naturalność, wedle sformułowania Stanisławskiego nie grał postaci, lecz się nią stawał – tak o Biście pisała Lidia Górska na łamach "Dialogu".

              image

W 1958 r. ukończył Wydział Aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie. W tym samym roku zapoczątkował występy na deskach Teatru Wybrzeże w Gdańsku. Teatr Wybrzeże stworzył Bistę jako aktora. Od 1960 r. teatr dysponował dwoma scenami: w Gdańsku i Sopocie. Było to miejsce, gdzie pokazywano nowatorskie spektakle, a o charakterze obu scen decydowali kolejni dyrektorzy artystyczni. W latach 50. Lidia Zamkow ściągnęła do Wybrzeża plejadę świetnych aktorów i aktorek, m.in. Zbigniewa Cybulskiego, Bogumiła Kobielę, Leszka Herdegena i Kalinę Jędrusik. I to oni nadali kształt temu teatrowi i zapewnili mu sukces. Z Trójmiastem był związany aż do 1992 roku, również jako nieoceniony pedagog. Ostatnie lata życia spędził w Warszawie, gdzie pracował w Teatrze Współczesnym.

@ Za swoją przełomową rolę Henryk Bista uważał Jagona ze sztuki Williama Szekspira.

"Rola Bisty uczyniła z 'Otella', granego zwykle jako studium zazdrości - studium zła" - pisał Andrzej Żurowski. - "Na Jagonowym fenomenie zła oparł się punkt ciężkości całego przedstawienia. Ten Jagon zdecydowanie górował intelektualnie nad resztą bohaterów - na nich sprawdzał swą ideologię, koncepcję działania, u której podstaw - bardziej niż cynizm - znajdował się wieloznaczny stosunek do Desdemony (...). Tak pomyślany Jagon przestawał być szablonem psychopatologicznego 'czarnego bohatera' - stawał się wielowymiarowy, psychicznie skomplikowany." ("Teatr" 1977, nr 18)

W wieku 45 lat, Bista zagrał Gustawa-Konrada w Mickiewiczowskich Dziadach w inscenizacji Macieja Prusa, tworząc interesującą interpretację romantycznego bohatera. W jego ujęciu Gustaw-Konrad był przede wszystkim dojrzałym, skupionym mężczyzną. Aktor stonował także, "techniczną", gestyczno-mimiczną wyrazistość, która czasami prowadziła go w stronę manieryczności.

(…) Henryk Bista pokazał, że jego warsztat aktorski jest giętki i wyrazisty. (…) całość swej roli oparł nie  na wyrazistości zewnętrznej (…), ale na rytmie deklamacji narzuconej przez sens słowa i rytm wiersza Mickiewicza. - Bożena Frankowska, „Teatr” 1980, nr 19; (o roli Gustawa-Konrada w Dziadach.)

                            image

Jednak dla przeciętnego widza Henryk Bista był przede wszystkim aktorem filmowym i telewizyjnym. Wprawdzie już pod koniec lat 50. pojawił się w obsadzie słynnego „Orła” Leonarda Buczkowskiego, jednak za pełnokrwisty debiut Bisty uważa się jego rolę w „Ostatnim po Bogu”, filmie sensacyjno-psychologicznym Pawła Komorowskiego.

Od tamtego czasu wcielał się przeważnie w role drugoplanowe, często kradł show kreując postacie równie wyraziste, co aktorzy obsadzeni w głównych rolach. W latach 80. było go pełno na dużym i małym ekranie. W środowisku filmowym żartowano nawet, że „film się nie uda, jeśli do jakiejś roli nie będzie zatrudniony Bista” ;)) (za: Encyklopediateatru.pl), nawet gdyby miał to być epizodzik. Grał więc w niemal wszystkim, co wówczas kręcono – w komediach, dramatach psychologicznych, serialach kostiumowych i filmach obyczajowych. 

Wykop Skomentuj55
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura